niedziela, 5 czerwca 2016

Dzień Dobry, Miłego Dnia, Dziękuję!

www.gratisography.com
Tak właśnie dzisiaj rozpocząłem bieganie. Tym razem niezwykłą uprzejmością wykazali się kijkarze i dzieciaki. I chociaż to było prawie południe, to dzięki takiemu początkowi cały trening, ba cały dzień od razu jest lepszy. W ogóle ostatnio, po długim okresie marazmu, wreszcie idzie ku dobremu. Mogę powiedzieć, że zamiast truchtania i biegania bez celu wreszcie pojawiły się treningi 
i wreszcie będzie o czym pisać. Jak było mało biegania to i mało pisania, poza tym za dużo było by w pisaniu użalania, a przecież nie o to w sporcie chodzi. Oczywiście, że każdemu zdarzają się jakieś zdrowotne komplikacje, kontuzje, przeciążenia czy wypadki. Ale u mnie tego od sierpnia 2015 było zdecydowanie za dużo. Jak spojrzę wstecz to tylko wymienię dwa upadki na rowerze, jeden udział w kolizji dwóch rowerów (nie opiszę szczegółów, pomimo, że są bardziej zabawne niż tragiczne), stłuczenie stopy, operacja przepukliny, i 5 miesięcy pracy nad mięśniem gruszkowatym ( z czego 3 miesiące nieudolnie). Jeszcze bym coś znalazł, ale całe szczęście to wszystko przeszłość i od 3 tygodni można powiedzieć, że prowadzę normalne treningi. Powoli zwiększam dystans, a i tak delikatnie odczuwam, że biegania było mało.  Ale co najważniejsze powraca radość
z biegania i to jest najważniejsze. A biegania było w tym roku do tej pory naprawdę mało. Znam takich, co w ostatnim miesiącu nabiegali tyle co ja przez pięć. 
Najbliższe miesiące to będzie powrót do normalnego kilometrażu i wagi ;) Nabranie siły, wytrzymałości i prędkości. Nie ma się co spieszyć, sezon nie jest stracony, ale też rekordów nim nie będzie. Mimo tych wszystkich przeciwności bieganie w dalszym ciągu jest najfajniejszym sportem, a zaraz potem rower ;)

Do zobaczenia na trasie! 

sobota, 28 maja 2016

Kolejne zawody...

...do przebiegnięcia bez walki. Ale czy to oznacza, że bez celu? Ależ nie!
Od jakiego czasu biegam niewiele i tylko po to, żeby nie tracić kontaktu z tym sportem. Od początku roku, średnio w miesiącu biegam (a raczej truchtam) 60k w miesiącu na mniej więcej 10 treningach. Czyli tak około 5-6 k na trening. W poprzednich zawodach, które zapowiadałem w poście Zawody już wkrótce biegłem i ukończyłem z ogromnym sukcesem. Pewnie większość teraz oczekuje wspaniałego wyniku czasowego, a tu nic takiego nie będzie. Wynik czasowy jak na moje możliwości to był spacer, ale to co było w czasie i po biegu to dla mnie sukces. Sukces pracy nad sobą i to, że w końcu od dłuższego czasu po bieganiu nie było bólu, że mogłem się schylać, że było po prostu normalnie. Nie lamentowałem, że coś nie tak, że kontuzja, że mogło być lepiej gdyby nie... No właśnie jak wielu z nas biegaczy uprawia ten sport za wszelką cenę, nie bacząc na dolegliwości, które nas trapią. Obawiam się, że większość powie, że im nic nie dolega, ale znając życie wiem, że to nieprawda. Ja też się oszukiwałem ćwicząc coraz mocniej, więcej, szybciej, aż w końcu powiedziałem dość. To nie prawda, że po zawodach w których dałeś z siebie wszystko musisz czuć ból, skurcze, że ledwo chodzisz. A skoro nic ci nie jest to znaczy, że mogłeś dać z siebie więcej. Niestety takie podejście ma wiele osób biegających, a my sami biegacze czasem początkującym wmawiamy, że musi boleć, że to znaczy że trening był dobry. Owszem to jest pewien wyznacznik, ale jeśli ktoś ma problemy ciągle i się z tego cieszy, to to nie jest normalne. Normalne jest to, że po zawodach czujesz się dobrze, że możesz po maratonie, tak jak mój 80-letni wtedy sąsiad, na drugi dzień pchać żonę w wózku do sklepu kilometr od domu bez jęczenia i zachwiania.

To tak do przemyślenia dla niektórych, którzy próbują i osiągają wyniki za wszelką cenę. Ja uważam, że można osiągać jeszcze lepsze wyniki i za mniejszą ceną tylko trzeba to robić z rozsądkiem. 

A ja? po truchtaniu zaczynam biegać, powoli silniejszy, mocniejszy, sprawniejszy. Ale powoli nic na siłę. Rekordy jeszcze da się pobić i to o dużo. Ci nad ambitni osiągają krótkotrwałe sukcesy, ci mądrzy długo cieszą się z wielu sukcesów.

Pozdrawiam i do zobaczenia na trasie!

Może dziś na 14 Biegu Ulicą Piotrkowską 

sobota, 9 kwietnia 2016

Zawody już wkrótce.

Dbam o Zdrowie - Maraton ŁódzkiJeszcze w ubiegłym roku niesiony entuzjazmem po przebytej operacji, zapisałem się na zawody. Jak co roku w kwietniu postanowiłem wystartować w ALE 10k  run przy Maratonie Łódzkim. Nie miałem w planach walki o wynik, co najwyżej dobrą zabawę i w miarę swobodny bieg. Tymczasem zawody już za tydzień, a ja właśnie zastanawiam się czy aby na pewno warto startować w zawodach jeśli jest się do nich zupełnie nieprzygotowanym? Nie przygotowywałem się w żaden konkretny sposób (trudno to robić jak się nie ma konkretnego celu). Mało tego, bieganie stało się mało regularne i kondycja zamiast chociaż utrzymywać się to raczej spadła jeszcze bardziej, o wzroście można tylko pomarzyć. Co prawda jest kilka innych pozytywnych akcentów, jak chociażby pozbycie napięć mięśni w obrębie miednicy co powodowało ból w w udzie i zwiększenie ruchomości w stawach biodrowych. Ale to akurat mało ważne. Po analizie wszystkich za i przeciw wyszło na to, że nawet bardzo nieprzygotowanym można wystartować. Taki start dla większości może być bardzo mobilizujący do poprawienia treningów, albo do ich zaczęcia ( samo bieganie nie zawsze oznacza trenowanie biegania, a to zupełnie dwie różne rzeczy). I dla mnie właśnie ten start ma taki być. Ma przypomnieć dlaczego zacząłem biegać, ma pokazać, że kierunek, który kiedyś obrałem jest dobry i dać większą motywację do rozpoczęcia regularnych treningów.

Swoją drogą jestem ciekawy jak to u innych bywa. Czy też są osoby, które po przerwie w bieganiu mają trudności z powrotem do regularności. I jak sobie z tym radzą bądź radzili. Jeśli masz ochotę napisz do mnie, albo napisz o swoich doświadczeniach w komentarzu.

Pozdrawiam!

sobota, 5 marca 2016

Zmiany są potrzebne

Ostatni miesiąc blog i bieganie leżało odłogiem. Tak to jest, że wszyscy, łącznie ze mną, piszą, że bieganie jest ważne, że jest nałóg, ale jednak są rzeczy ważniejsze. I właśnie takie rzeczy zaprzątały mi głowę w ciągu ostatniego miesiąca. Zmiany, które nastąpią będą miały też wpływ na moje bieganie i pisanie. Pewnie powrócę do biegania popołudniami i wieczorem, i w weekendy, a blog będzie miał częstsze wpisy. Jednym słowem, zmiany zawsze mają za zadanie poprawić to co już jest.W końcu wszystko co robimy, to robimy dla siebie. Kiedy robi się coś dla innych, to pośrednio robi się coś dla siebie. Także nawet kiedy poświęcasz się dla kogoś innego, to to też ma wpływ na ciebie. Trzeba też pamiętać, że jak zrobisz coś dobrego dla siebie, to możesz uszczęśliwić tym innych wokół siebie. To wcale nie jest samolubstwo i narcyzm. W końcu przebywanie wśród ludzi zadowolonych jest o wiele przyjemniejsze. Także pamiętaj - twoje dobre samopoczucie ma pozytywny wpływ na twoje otoczenie. :)

Pozdrawiam i do zobaczenia na trasie!



piątek, 29 stycznia 2016

Pogoda jak kobieta...

...zmienną jest :) Jeszcze w środę, ba jeszcze wczoraj wieczorem, większość z nas biegaczy, rzucała piorunami, że trzeba biegać w błocie po kostki. A dziś? Zmrożona ziemia i asfalt też gdzieniegdzie pokryty cieniutkim lodem. Dwa treningi w odstępie jednego dnia, a jakże różne. Ja biegałem w środę wybrałem się oczywiście w stronę lasu. Utwardzone ścieżki wśród łąk były idealne, czyli bez śniegu i lodu, ale ścieżki w lesie były już fatalne. Woda i lód nie pozwalały na bieganie, a chcąc ominąć niebezpieczne trasy brodziło się w błocie po kostki. W środę może nie było słońca, ale było + 10! A dzisiaj już -1 i od nieśmiało wyglądającego zza chmur słońca do pełnego rozświetlenia (dobrze, że zabrałem okulary przeciwsłoneczne).  Ale, że nie ma co narzekać to trzeba znaleźć plusy

niedziela, 10 stycznia 2016

Podbiegi, krosy gdzie to robić jak się mieszka w płaskim terenie.

Zawsze chciałem zrealizować plan treningowy, w którym znajdują się podbiegi i krosy. W teorii wszystko opanowałem. Dowiedziałem się jak powinien wyglądać idealny podbieg, w jakim terenie robić krosy, jakie ćwiczenia nadają się do siły biegowej. I niestety teoria teorią, ale w praktyce to wszystko nie jest takie proste. Nie chodzi o umiejętności, ale o znalezienie odpowiedniego miejsca do takich treningów. Weźmy na przykład taki podbieg, idealny, książkowy. Długość 100 -

czwartek, 31 grudnia 2015

Wszystkiego Najlepszego w 2016 Roku

Bieg Sylwestrowy
Wszystkim czytającym i nieczytającym, biegającym i niebiegającym życzę Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku 2016. Jak to kiedyś dobrze zauważył mój kolega życzę wam aby marzenia stały się wspomnieniami :)

Ja zacząłem imprezę już przed południem, tak jak wspomniałem Biegiem Sylwestrowym na 10k ... no prawie bo tam trochę brakuje ;) Było bardzo miło, życzliwie i spokojnie :) Dużo poprzebieranych osób, od "Nowego Roku" dostałem cukierki (dziękuję przemiła biegaczko), a raczej dostaliśmy. Dziękuję wam za miłe towarzystwo. Wiem, że trochę was spowalniałem, ale dla mnie to czas na takie właśnie truchtanie.  Mój lasek to nie to co Arturówek, tutaj to cały czas z góry pod górę i sporo korzeni, więc bardziej skupiałem się na sobie niż na jakimś tempie biegu. Ale najważniejsze, że to był bardzo miło rozpoczęty koniec niełatwego roku. W następnym będzie lepiej :)

Zapraszam do oglądania zdjęć z biegu na FotoDoktorek

Pozdrawiam 


Do zobaczenia na trasie!