czwartek, 31 grudnia 2015

Wszystkiego Najlepszego w 2016 Roku

Urzędnik Biega
Bieg Sylwestrowy
Wszystkim czytającym i nieczytającym, biegającym i niebiegającym życzę Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku 2016. Jak to kiedyś dobrze zauważył mój kolega życzę wam aby marzenia stały się wspomnieniami :)

Ja zacząłem imprezę już przed południem, tak jak wspomniałem Biegiem Sylwestrowym na 10k ... no prawie bo tam trochę brakuje ;) Było bardzo miło, życzliwie i spokojnie :) Dużo poprzebieranych osób, od "Nowego Roku" dostałem cukierki (dziękuję przemiła biegaczko), a raczej dostaliśmy. Dziękuję wam za miłe towarzystwo. Wiem, że trochę was spowalniałem, ale dla mnie to czas na takie właśnie truchtanie.  Mój lasek to nie to co Arturówek, tutaj to cały czas z góry pod górę i sporo korzeni, więc bardziej skupiałem się na sobie niż na jakimś tempie biegu. Ale najważniejsze, że to był bardzo miło rozpoczęty koniec niełatwego roku. W następnym będzie lepiej :)

Zapraszam do oglądania zdjęć z biegu na FotoDoktorek

Pozdrawiam 

Do zobaczenia na trasie!

Urzędnik BiegaUrzędnik Biega


Urzędnik Biega

środa, 30 grudnia 2015

Pakiet startowy - Bieg Sylwestrowy, czyli Panie będą zadowolone.

Często spotykam się z pytaniem co takiego zawiera pakiet startowy i co to w ogóle jest. Kolejnym pytaniem, które bardzo często się pojawia to dlaczego trzeba płacić za start w zawodach. 
Odnośnie płacenia za zawody to sprawa jest prosta. Ktoś to musi zorganizować. Owszem są wolontariusze, ale trzeba zapłacić za zablokowanie ulic oraz ich oznaczenie, opłacić zabezpieczenie

sobota, 26 grudnia 2015

Święta święta i po świętach

Święta każdego roku wyglądają prawie tak samo. Dzisiaj się dowiedziałem, że mój sposób spędzania świąt i większości biegaczy to święta spędzane interwałowo, czyli jedzenie przeplatane bieganiem :) Waga się trzyma, także widać równowaga we wszystkim zachowanaA biega się w grudniu bardzo fajnie. Pogoda jak dla mnie wymarzona, chociaż 13 stopni na środowym treningu to już była lekka przesada jak na grudzień. Prezent gwiazdkowy już przetestowany i biegało się w nim całkiem fajnie, jednak co nowe buty to nowe. 
Drugi dzień Świąt postanowiliśmy razem z Gosią rozpocząć od spalenia kalorii na Parkrun Łódź. Było bardzo miło, "szybko" jak dla mnie na tym etapie po kontuzji i bardzo krótko bo to jednak tylko 5 kilometrów. Kto chciał mógł od razu uzupełnić spalone kalorie ciastami wszelkiego typu przyniesionymi przez uczestników.  Mam postanowienie noworoczne, że w przyszłym roku będę częściej zaglądał na Parkrun i tak jak kiedyś będzie to tempówka z powrotem biegiem do domu. Czyli łącznie około 11 - 12 kilometrów, można powiedzieć że dystans akurat na dobre rozpoczęcie weekendu. Jak na dzień świąteczny było całkiem sporo osób, a dokładnie 181. Pogoda o dziewiątej rano to całe 11 stopni, aż żałowałem, że tak ciepło się ubrałem bo pod koniec już ze mnie parowało ;)

A na zakończenie jakby ktoś jeszcze nie miał planów na Sylwestra zapraszam na Łódzki Bieg Sylwestrowy. Jest jeszcze kilka wolnych miejsc, a impreza bardzo fajna w łódzkim Arturówku, czyli bieganie po lesie.

  
Moja kochana Gosia bardzo się martwi, że zgubi się na tej trasie, ale mogę zapewnić że tak nie będzie, bo też na ten bieg się wybieram i nie jako fotograf ale jako uczestnik... żona jeszcze nic nie wie;) Ale zarzeka się, że czyta posty tylko z niewielkim opóźnieniem :) zobaczymy jak długim :)

Pozdrawiam i do zobaczenia na trasie!




poniedziałek, 7 grudnia 2015

Pocichutku, pomalutku...

Wracam cały czas do biegania, może jednak inaczej powiem... wróciłem do biegania. Powiedziałem sobie, że jak przebiegnę piątkę jednym ciągiem to będzie oznaczało, że biegam. I w tym tygodniu zrobiłem to dwa razy. Pomimo prawie trzech miesięcy bez treningów udało się to zrobić już na czwartym treningu. Do tej pory tylko z książek i opowiadań wiedziałem, że powrót jest łatwiejszy niż zbudowanie wszystkiego od początku. Najważniejsze jest to, że nie odczuwam żadnych problemów związanych z operacją. Gdyby nie niewielkie nacięcia na brzuchu to chyba bym już zapomniał, że coś mi dolegało. Jedyne dolegliwości jakie odczuwam to te mięśniowe i psychiczne. Powinienem też już więcej wykonywać ćwiczeń siłowych i rozciągających, ale z braku czasu trochę to leży. W tym tygodniu zrobiłem tylko dwa treningi. Trochę więcej czasu poświęcam na rozciąganie szczególnie okolicy miednicy, bo tam są największe przykryte. Odczułem to bardzo po ostatnim treningu, trochę szybszy bieg,  przebieżki i już problem ze schylaniem. Fizycznie mogę powiedzieć, że jest prawie dobrze. Gorzej z psychiką. Bez obawy nic groźnego :-) ale cały czas jak chcę kichnąć to łapie się za podbrzusze i przy wielu innych czynnościach też. Z drugiej strony czasem o tym zapominam i wtedy okazuje się, że wszystko się trzyma. 
I tak to wszystko na razie wygląda. Trochę chaotycznie tak jak ten wpis. Ale najważniejsze jest to, że idzie do przodu, że nie boli, coraz częściej zapominam o przebytej kontuzji. Czas zacząć planować co w przyszłym roku.  Chociaż wielkich planów na razie nie chcę robić to mam nadzieję, że uda się zrobić chociaż dwa półmaratony. Wszystko zależy od tego ile czasu wygospodaruje na przygotowania. Jak będzie mało to pewnie znowu skończy się na kilku dyszkach.
A żeby dalej pogłębić chaos wpisu to dodam, że dzisiaj Mikołaja i z pewnością jakiś prezent będzie :-D, już był :)

Do zobaczenia na trasie!

PS. i taki był chaos, że posta nie opublikowałem ;)

piątek, 27 listopada 2015

Początek ver.3.0

Stało się! To niesamowite, ale zaczynam bieganie :-) trzeci raz w dorosłym życiu. Czyli tak naprawdę to już czwarty raz zaczynam biegać. Można powiedzieć, że nie mam z tym problemu, tak jak nałogowy palacz z rzucaniem palenia. Robiłem to już tyle razy, że kolejny pójdzie bez problemów. Nie będę wyliczał jak długo trwała przerwa... ależ będę przecież pamiętam to dokładnie! 26-08-2015 ostatnim dniem regularnych treningów. Trudno zapomnieć jak się leci z roweru przez kierownicę na asfalt ;-) do dzisiaj są ślady. Ale to nieważne. Najważniejsze jest to, że miesiąc i dwa dni od operacji przepukliny pachwinowej metodą TEP, czyli videoskopową, mogłem zacząć biegać. Oczywiście wszystko odbyło się po konsultacji z lekarzem, który mnie operował. Stwierdził tylko, żebym nie próbował na razie bić rekordów. Zalecenie było jedno -

piątek, 13 listopada 2015

II Łódzki Bieg Niepodległości

Jak nie biegam to czasem kibicuję, a jak nie kibicuję to robię zdjęcia. I z takim celem udałem się razem z Gosią na II Łódzki Bieg Niepodległości. Pogoda jak na Listopad bardzo dobra. Temperatura około 13 stopni, wiatr niewielki, słońca nie była, trochę popadało ale nie za wiele. Jednym słowem idealna pogoda na bieganie. 
Druga edycja tego biegu świetnie uzupełnia łódzki kalendarz biegowy, w którym wyraźnie

wtorek, 10 listopada 2015

Recenzja - Geonaute OnMove 700

O swoim bieganiu pisać nie mogę bo akurat nie ma o czym, dlatego postanowiłem podzielić się opinią na temat akcesoriów ułatwiających bieganie. I tak dzisiaj postaram się przybliżyć zegarek biegowy marki Geonaute model Onmove 700. Aktualnie nie jest już dostępny w sprzedaży, ale jest jego następca model 710, który różni się tylko wyglądem i oprogramowaniem. Funkcje pozostały bez zmian. Pewnie kogoś zdziwi, że opisuję produkt prawie niedostępny, ale jak wspomniałem jest do kupienia następca, a wyższość zegarka biegowego nad wszelkiego typu aplikacjami do telefonu jest jak dla mnie bezdyskusyjna co pozwolę sobie opisać za kilka tygodni, kiedy zakończę porównanie. 

Jak widać na zdjęciu, ten model zegarka (pulsometru)

czwartek, 5 listopada 2015

Chodzenie

I jak tu pisać o bieganiu skoro biegać nie można? A jak biegać nie można to trzeba chodzić. I od tego właśnie kilka dni temu zacząłem. Powiem szczerze, że wcale łatwo nie było i nie jest. Do czego innego głowa jest przyzwyczajona, a co innego można robić. Dodatkowo dochodzą jeszcze problemy typu: czy aby na pewno już mogę to czy tamto robić? Jednym słowem mam spory mętlik, bo ciało swoje, głowa swoje, a jakoś muszę to wszystko wypośrodkować ;)  Zacząłem od niewielkich odległości czyli około 2,5 kilometra i powoli wydłużam dystans zbliżając się do dziesięciu kilometrów. Dla nas biegaczy to nie są powalające odległości, ale dla większości społeczeństwa pokonanie 10 kilometrów graniczy z cudem i rzadko kiedy się przytrafia. A dla przypomnienia dodam, że niejakie WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) sugeruje, że powinniśmy robić codziennie 10000 kroków. Mój krok ma 80 do 100 centymetrów, czyli krótko mówiąc codziennie powinienem pokonywać  8-10 kilometrów...

środa, 21 października 2015

48 H

Od zabiegu minęło 48 godzin. W codziennym życiu 2 dni to bardzo mało, mijają "jak z bicza strzelił", ale dla mnie to bardzo dużo. Przez sport, a konkretnie bieganie nauczyłem się obserwować swój organizm i widzę, czuję, jak wielkie zmiany mogą w tak krótkim czasie nastąpić. Z pewnością to efekt bardzo dobrze wykonanej pracy przez doktora Jacka Cywińskiego, ale mam też nadzieję że i trochę w tym mojej zasługi ;-) wszak dla zdrowia człowiek się męczy na treningach. Z każdą kolejną godziną obserwuje zmiany, a to coś przestaje boleć, a to opuchlizna schodzi, mięśnia zaczynają odzyskiwać sprawność. Krótko mówiąc jest lepiej, ale na pełne wnioski i ocenę przyjdzie czas.Najważniejsze jest to, że wszystko poszło zgodnie z planem i będę mógł wreszcie zacząć planować następny sezon biegowy. Na pewno wprowadzę sporo zmian do swoich treningów. Z pewnością szczególnie trudny będzie początek, ponieważ biorąc pod uwagę,że miałem przerwę w bieganiu już przed operacją. Trzy miesiące przerwy to jednak spory czas, do tej pory najdłuższa przerwa miała nie więcej niż miesiąc. Ale na obecną chwilę to najważniejsze, że jestem w domu i mogę jako tako normalnie funkcjonować, z zaleceniem raczej kanapowo-fotelowego trybu życia przez około tydzień. Także odpoczywam i regeneruję się bo to jest teraz najważniejsze. Bez zdrowego ciała nie ma dobrego biegania. 

Do zobaczenia na trasie!

sobota, 17 października 2015

Co brak aktywności robi z człowiekiem

Jak wcześniej pisałem moja aktywność fizyczna od końca sierpnia spadła prawie do zera. Pojedyńcze treningi biegowe przeplatane jazdą rowerem trudno nazwać aktywnością. Do tej pory czytałem tylko w książkach jak spada wydolność, siła. Jak rozbrat z treningiem wpływa na organizm doświadczam teraz osobiście. Pozytywów prawie żadnych, a te które są można uznać za negatywne objawy, zależy jak na to spojrzeć. Na przykład tydzień temu wstałem z wyra o 12. Ktoś powie, że świetnie, organizm potrzebuje regeneracji. Też tak pomyślałem, bo trzeba myśleć pozytywnie :-D Ale z drugiej strony do tej godziny jeszcze niedawno robiłem kilkunasto kilometrowy trening, do tego ze dwa posiłki, i jeszcze czas wolny też się znalazł. Zmęczony nie byłem, a teraz życia brakuje. Waga, no cóż jak się wrzuca jak do śmietnika i wysiłku brakuje to musi rosnąć. Tragedii nie ma tylko 3 kilo. Kondycja, cóż też widać gołym okiem, że leci na łeb na szyję. Zwłaszcza, że mieszkam na 4 piętrze to łatwo to odczuć jak się wchodzi z zakupami. Nawet mięśnia nóg, które do tej pory nic sobie nie robiły z chodzenia po schodach zaczynają wołać, że dawno wysiłku nie było. To tylko niektóre objawy, które łatwo zauważyć teraz, bo wcześniej przez kilka lat nie zwracałem na takie sygnały uwagi. A niestety człowiek z wiekiem młodszy się nie robi niestety ;) Dlatego trzeba zakasać rękawy i brać się do roboty, żeby sprawnością cieszyć się do końca swoich dni. 
Wcześniej, kiedy nie uprawiałem przez jakiś czas żadnego sportu pewnie bym tych różnic nie zauważył, ale teraz są bardzo widoczne i powoli zaczyna to być irytujące. Teraz widzę, jak przerwy spowodowane kontuzją są ciężkie, szczególnie dla profesjonalistów. Ja amator mogę sobie na to pozwolić, chociaż też nie jest łatwo. Powoli obmyślam plany na przyszły sezon, ale przede wszystkim skupiam się na własnym zdrowiu, bo bez tego nic dobrego nie będzie. Pocieszające jest to, że powrót do pewnego poziomu biegowego na pewno zajmie mi o wiele mniej czasu niż wcześniej. I chociaż wysiłek będzie pewnie większy, to radość też będzie większa niż wcześniej.

Do zobaczenia na trasie.

Ps. Wszystko ostatnio przebiega dość dynamicznie i mam nadzieję, że następny post będę pisał już po naprawach. :)

wtorek, 6 października 2015

Bez zmian

Nie ma nic gorszego niż odkładanie ważnych rzeczy na później. A to właśnie mnie się przytrafiło. Od tygodnia miałem być po operacji tymczasem nic z tego nie wyszło. Ale na razie nie będę się o tym rozpisywał, bo emocjonalne podejście do tematu grozi wypisywaniem bzdur i wysuwaniem oskarżeń, z których potem się będę musiał wycofać. Lepiej poczekać. W tytule napisałem, że bez zmian, ale to nie do końca prawda. Wróciłem do biegania! Cały wrzesień był można powiedzieć zmarnowany. Najpierw  leczyłem rany po upadku, a potem stwierdziłem, że do operacji jest tak blisko, że nie warto ryzykować zdrowia, a poza tym to był świetny moment żeby odpocząć. Jak się okazało oszczędzanie (odkładanie) było niepotrzebne, tak samo jest w życiu. Nie warto rezygnować z przyjemności licząc na to, że potem przyjemność może być większa, bo potem

środa, 23 września 2015

Szlachetne zdrowie...

Jak już wspominałem w najbliższy poniedziałek, a zasadzie we wtorek czeka mnie operacja przepukliny pachwinowej, przez co chcąc nie chcąc musiałem się trochę przebadać. Prawdę powiedziawszy to bardzo dobrze, bo jak mawiają niektórzy "nie ma ludzi zdrowych, są tylko źle zdiagnozowani" ;) 
Poza tym dawno nie robiłem sobie żadnych badań i tylu na raz. Od czasu do czasu jakaś zwykła morfologia, a jak wiadomo im człowiek starszy tym powinien się częściej badać, tym bardziej jak uprawia jakiś sport. A z tym różnie bywa. Większość osób lekceważy badania i niepotrzebnie, bo już sama informacja, że wszystko jest w porządku dobrze wpływa na nasz organizm.
Pamiętam jak to było z moimi badaniami, których w zasadzie nie było dopóki nie zacząłem biegać. I to też nie od razu poszedłem się badać. Zrobiłem to dopiero jak zapisałem się na pierwsze oficjalne zawody. Wtedy to był mój pierwszy start na 10k. Stwierdziłem wtedy, że skoro mam podpisać oświadczenie, że z moim wszystko w porządku to może lepiej jednak to sprawdzić :) I przyznam szczerze, że podpisywałem oświadczenie z czystym sumieniem. Wiedziałem, że nikogo nie oszukuję, a przede wszystkim siebie! Nie robiłem wtedy, żadnych specjalistycznych badań - tylko podstawowe, ale z nich też można wiele wyczytać. Mam tu na myśli lekarza, i stanowczo odradzam osobistą interpretację wyników, bo raczej nic dobrego z tego nie ma, co najwyżej stres i nerwy. Mój lekarz rodzinny, który zresztą też jest biegaczem jak tylko się dowiedział się, że biegam to stwierdził, że to najlepsza rzecz jaką mogę zrobić dla swojego zdrowia. Jak tylko nie będę próbował pobijać rekordów Polski to wyjdzie mi to na zdrowe. 

Jednym słowem lepiej jest być biegaczem świadomym swego zdrowia i możliwości, to pozwoli cieszyć się pełnią sprawności aż do późnej starości ;) 

Na koniec dodam, że ze mną wszystko w porządku :) Serce jak dzwon! Wszystko inne też w porządku. Jak to mówią:

Rzecz to nie nowa:
by zyskać zdrowia,
stosuj wysiłek,
choćby przez chwilę!

Także wszystkim, którzy uprawiają dyscyplinę dom - praca - dom radzę ją zmienić i dodać sport!

Pozdrawiam i do zobaczenia na trasie


niedziela, 20 września 2015

Koniec z bieganiem

Na całe szczęście tylko w tym sezonie :) Po moich "wyczynach" na rowerze biegałem coraz mniej, ćwiczeń siłowych nie było w ogóle co spowodowało, że rozluźnione mięśnie brzucha nie trzymają już tak dobrze rozerwanych powłok brzusznych i bieganie zrobiło się mało komfortowe. W ostatnim czasie postawiłem na rower żeby zupełnie nie tracić kondycji i zachować choć odrobinę ruchu. Nie pokonuję wielkich odległości, ale te 70 do 120 kilometrów w tygodniu jakoś się robi :). Ale jak to mówią jak coś się kończy to inne się zaczyna. Za niewiele ponad tydzień czeka mnie wreszcie operacja przepukliny pachwinowej. O ile jakiś czas temu nie przeszkadzała mi w niczym, o tyle ostatnio z braku ćwiczeń

poniedziałek, 7 września 2015

Czy biegacz potrzebuje mierzyć czas i tempo?

pixabay.com
Pytanie niby banalne, odpowiedź dla większości będzie taka sama, czyli  że tak, mierzymy wszystko co tylko możliwe. Tylko czy to ma sens? I właśnie tego sensu będę dzisiaj poszukiwał w kontekście amatorskiego, nie wyczynowego biegania. Oczywiście będę brał pod uwagę moje wcześniejsze doświadczenia, i opinie znajomych.
Dziś że wszystkich stron dowiedzieć się można, jak trenować, jakim tempem biegać, jak długo. Krótko mówiąc bez pomiarów się nie obejdzie. Ale weźmy pod uwagę zupełnie początkującego biegacza. Takiego, który ostatnie lata spędził w pracy za biurkiem, w domu na

środa, 2 września 2015

V Bieg Fabrykanta - okiem niebiegnącego biegacza

Foto Doktorek
Tym razem lekcja historii Łodzi nie została przeze mnie odrobiona, a powody częściowo wyjaśniłem w poprzednim wpisie sierpień to trudny i kontuzjogenny miesiąc. V Bieg Fabrykanta przeszedł do historii. Tym razem wystąpiłem w roli fotografa, a do udziału w zawodach o mistrzostwo Polski kobiet wystawiłem czarnego konia, czyli Małgorzatę, która została wsparta przez króliczka Tomka (też chwilowo niezbyt sprawnego, ale już nie długo mam nadzieję). Ale żeby nie przedłużać już opisuję co widziałem. Pakiet startowy można było odebrać już trzy dni przed zawodami co niewątpliwie jest było dużą zaletą. Brak kolejki i sprawna obsługa, a do tego możliwość zrobienia zakupów w pobliskim sklepie biegowym i nie tylko - Trucht. Pakiety standardowe żadnych wodotrysków ale spokojnie mogły zadowolić biegaczy, w końcu najważniejszy jest sam bieg a tamto to tylko dodatki. Najbardziej przyda mi się coś a'la frotka z kieszonką - będzie gdzie chować dodatkowe rzeczy np pieniądze, w czasie biegania. Dodatkowo był odblask, makaron z brokułami marki Smart Food (swoją drogą muszę spróbować i porównać odnośnie wcześniejszego wpisu gotować czy nie gotować oto jest pytanie ). Znalazłem też całodniowe zaproszenie  do

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Sierpień to trudny i kontuzjogenny miesiąc

Przynajmniej dla mnie. Od jakiegoś czasu sierpień nie jest najszczęśliwszym miesiącem. Zawsze coś się wydarzy i to niekoniecznie miłego pomimo obchodzonych urodzin. W ubiegłym roku kontuzja odniesiona w czasie nie biegania w tym roku podobnie. Jak pech to pech. O ile w ubiegłym roku udało mi się wystartować w zawodach czyli Bieg Fabrykanta, to w tym roku niestety się to nie udało. W ubiegłym roku to było "tylko" stłuczenie stopy, w tym roku... Może zacznę bardziej optymistycznie :) Po 5 latach przerwy wróciłem do...

niedziela, 16 sierpnia 2015

Parkrun i upragniony deszcz

Kolejny tydzień z niewielkim kilometrażem i z oczekiwaniem na godzinę zero. Tym razem w wolny weekend postanowiłem zaszczycić swoją obecnością ;) łódzki parkrun. Bardzo dawno na
nim nie byłem ale na całe szczęście prawie nic się nie zmieniło. W dalszym ciągu jest to dobre rozpoczęcie weekendu z możliwością ścigania. I tak jedni się ścigają inni przychodzą zrobić lekki trening i pogadać bez presji na wynik. Dlatego jest to dobry bieg dla początkujących, chociaż ja sam uważam, że 5k to najtrudniejsze zawody, tzn dla mnie najbardziej męczące jeśli trzeba się ścigać. W czasie upału dobrze było pobiegać

wtorek, 11 sierpnia 2015

Gotować czy nie gotować - oto jest pytanie.

Kiedy w mojej głowie zaczął kiełkować pomysł na bloga chciałem w nim umieścić tyle rzeczy i tematów, że byłby to najbardziej ogólny i wszechstronny blog na świecie. Ale ponieważ jakoś nie znajduję aż tyle czasu na pisanie to tak sobie na razie skaczę po tematach. I tak będzie też dzisiaj. Gotowanie! o czym powie etykieta "Wśród informacji obowiązkowych podawanych na etykietach produktów spożywczych znajduje się wykaz składników, z którego dowiemy się, z jakich surowców produkt został wytworzony. Kolejność wskazuje na zawartość składników w produkcie, ponieważ wymienia się je w kolejności malejącej (według masy)." To jedziemy... barszcz czerwony opakowanie 53 gramy.
Nie dalej jak wczoraj przeczytałem rozmowę z Harmem Goossensem, prezesem koncernu Unilever w Europie Środkowo-Wschodniej. Ja raczej mało gotuję i nie dlatego, że zupełnie nie potrafię czy nie lubię. Mam po prostu dobrego teścia, który co rusz podrzuca coś z kuchni tradycyjnej. Ale wczoraj z tej rozmowy dowiedziałem się, że

niedziela, 9 sierpnia 2015

Słońce przygrzało, wśród biegaczy zawrzało.

Za mną kolejny tydzień spokojnego biegania. Jedyne 20 kilometrów na trzech treningach. Niby niewiele, ale w tych temperaturach odczuwalne. Nie, nie dla mięśni, dla nich to za mało, ale dla głowy to już całkiem sporo. Ja to jakoś znoszę, staram się biegać w pobliskim lasku i uroczysku Lublinek, wokół stawu Bielice. Jedyna wada to taka, że wszystko strasznie zarosło, ścieżki coraz węższe. Można się przez to nieźle wystraszyć, jak we wtorek kiedy to nagle 5 metrów przed nami z wysokich chaszczy wyskoczyła sarenka. Była tak samo wystraszona jak my, ale w jej wielkich czarnych oczach, już z bezpiecznej odległości, można było zobaczyć szczęście. Kicała :-) jak zając, tylko spokojnie i dostojnie. Po kolejnych dwóch kilometrach, prawie to samo. Tylko, że tym razem zaskroniec. Gosieńka prawie skoczyła mi na plecy hahaha :-D

I to tyle o mnie, teraz będzie o słońcu. Jak wiadomo w wielu miejscach mocno grzeje, czapka, okulary, picie to podstawa. Niektórych słońce tylko rozleniwia, jak na przykład kijkarki w czwartek i zamiast trochę ustąpić miejsca to zajmowały całą ścieżkę, a my biegaliśmy przez chaszcze.   I tylko dlatego zwracam ma to uwagę, bo ja zawsze ustępuje miejsca, czy to szybszym biegaczom, czy rowerzystom, po prostu wszystkim.
Druga rzecz to ta gorsza, czyli jak słońce przygrzeje w czerep. Jak pewnie większość z was słyszała, czytała niejaki Piotr Kuryło wyruszył na zawody do Grecji. I niby wszystko ok, tylko dlaczego nie zachował się jak człowiek. Uwiązać psa do bramy schroniska i tłumaczyć, że to dobre miejsce. To tak samo jakby mnie żona uwiązała do kaloryfera i stwierdziła, że to dobre miejsce bo w domu i do łazienki mam blisko i do lodówki! Tylko jak to zrobić! Jak ten biedny pies miał się do tego schroniska dostać. Ja rozumiem, że psa trzeba było zostawić, ale trzeba też było do tego schroniska wejść i powiedzieć jaka jest sytuacja i dlaczego tak się robi. Trzeba mieć szacunek do życia do świata, do tego co wokół nas. Niech Pan Piotr nie liczy na szacunek od innych, bo na to nie zasługuje. I na koniec jeszcze jedna cenna uwaga "Lepiej trzy godziny myśleć i trzy minuty robić, niż trzy minuty robić, a potem trzy godziny myśleć co się narobiło".
Bądźcie uważni, szanujcie ludzi, i pamiętajcie, nie jesteście sami na tym świecie.
Do zobaczenia na trasie!

niedziela, 2 sierpnia 2015

Chyba nie zostanę Night Runners-em

www.wsiodle.lodzkie.pl
Tak jak ostatnio wspomniałem, czasu na bieganie ostatnio było i nadal jest trochę za mało. Próbuję jednak z tym walczyć i w ostatnim tygodniu spróbowałem biegania po pracy. Nie była to jakaś późna godzina, tak mniej więcej pomiędzy 21 a 22. I w sumie nie było najgorzej, bo niby dlaczego skoro bieganie jest takie przyjemne. A jednak do pełni komfortu i zadowolenia trochę zabrakło. Park popularnie zwany "Zdrowie" podzielony na dwie części, miejsce spotkań łódzkich Night Runners-ów. Ja na swoje bieganie wybrałem część południową, przez którą biegnie około kilometrowa aleja rozdzielona szerokim pasem zieleni. W sumie jedno kółko 2 kilometry, zrobię cztery będzie osiem kilometrów, w sam raz na wieczór. I kłopot pojawił się już na pierwszym okrążeniu. A mianowicie brak oświetlenia. Dlatego po pierwszym kółku postanowiłem pobiegać wokół parku wzdłuż ulicy. Jak się pewnie domyślacie już tak fajnie nie było, no dobra było fajnie ale miało być inaczej. Światło też się pojawiło w głównej alei, ale dopiero pod koniec mojego biegania. Druga sprawa to taka, że zamiast spokojnego biegania zrobiłem fartlek i pewnie dlatego miałem później problemy z zaśnięciem i spaniem trochę też. Pewnie za szybko się położyłem ale kiedyś spać trzeba. Jednym słowem, nie należy się poddawać po jednym niepowodzeniu, ale coś czuję, że Night Runners-em nie zostanę, przynajmniej w najbliższym czasie. Wolę zdecydowanie poranki i bieganie za dnia. A może ktoś ma jakieś patenty, jak nie mieć problemów ze spaniem po wieczornym bieganiu? Jeśli tak to proszę o podzielenie się, może będę próbował dalej :)

Pozdrawiam

Tomek

Do zobaczenia na trasie!

niedziela, 26 lipca 2015

I jak tu biegać?

Jakiś czas temu zadawałem sobie pytanie jak to jest, że są ludzie, którzy nie biegają, ponieważ nie mają kiedy. I w dalszym ciągu uważam, że to nie jest powód tylko wymówka. Ale tu pojawia się ale :-) w tym tygodniu miałem zrobić 3 treningi - zrobiłem tylko dwa. Owszem mogłem zrobić jeszcze jeden, ale postanowiliśmy pojechać na całodniową wycieczkę do Ciechocinka. Po kilku godzinach chodzenia i 4 godzinach jazdy już nie miałem ochoty na bieganie. Mogłem biegać przed albo po pracy. Owszem mogłem, ale to by było kosztem snu. Od razu wyjaśnię. Moje 4 dni pracy to 46 godzin. Wychodzę z domu najczęściej 7:40, wracam 21:40, więc na trening w dni robocze czasu brak. Najgorsze jest to, że w tym tygodniu będzie tak samo, czyli 4 dni pracy 3 wolne 47 godzin. Szykują się 3 może 4 biegania, zależy w jakiej formie będę po weselu w weekend ;-) Jednym słowem, biegać można, ale jakby tak pracować cały czas to ciężko myśleć o dobrych wynikach, o czynieniu postępów. Dla zdrowia owszem biegać się da i 3 razy w tygodniu wystarczy, ale jakby ktoś chciał po 3 dniach pracy po 12 godzin robić trening jakościowy czyli biegi tempowe, interwały to nie będzie miał potrzebnej świeżości i nie będzie tak dobrego efektu. Poza tym 3 dni przerwy między treningami też nie są korzystne. I tak można marudzić, rozmyślać, narzekać jak ciężko, że nie ma kiedy, tylko po co. W końcu trzy dni na trening są w tym czasie da się przygotować do każdego biegu, do zawodów też. Ciekawy jestem czy może ktoś z czytelników też miewa czasem takie problemy, a może ma na to jakieś sposoby, bo nie ukrywam, że 3 dni w tygodniu to dla mnie za mało.

Pozdrawiam, czekam na opinie i...

...do zobaczenia na trasie!

niedziela, 19 lipca 2015

Przeciążenia i kontuzje, czyli co w organizmie biegacza trzeszczy.

Jak ostatnio wspomniałem miałem w ubiegłym tygodniu wizytę u lekarza. O tym za chwilę, a na początek chciałem tylko przytoczyć jedno powiedzenie "Nie ma ludzi zdrowych, są tylko źle zdiagnozowani". Biorąc pod uwagę moje przypadłości mogę podpisać się pod nim obiema nogami ;-) Jednak czy lekarz jest w stanie postawić w 100 % trafną diagnozę bez pomocy pacjenta? Z jednej strony tak, ale z drugiej jak człowiek sam nie jest w stanie określić co go boli i z czym ma problem, to zadanie lekarza jest bardzo utrudnione! Druga sprawa to czy można leczyć swoje przypadłości sportowe - kontuzje jeśli ktoś woli bez udziału lekarza? Nie z każdą pierdołą trzeba do niego biec, ale tylko wtedy gdy naprawdę posiada się wiedzę. I nie chodzi mi tu o ukończenie medycyny, tylko o wiedzę na temat własnego organizmu.
A teraz o sobie.

środa, 8 lipca 2015

Co kraj to obyczaj

Dla niektórych lipiec to dopiero początek wakacji i czas wyczekiwania na urlop. Dla mnie po urlopie to prawie jak po wakacjach ;) . Teraz przyszedł czas na oswojenie się z pracą, i oswojenie z myślą, że przerwa w bieganiu zbliża się nieuchronnie, ale o tym to może następnym razem. Dziś skupię się na tym co widziałem i gdzie biegałem, a także jak to robią w innych krajach. Krótko mówiąc - wakacje tym razem w Grecji. Spodziewałem się wielkich upałów i mało biegających, a jak było zapraszam do czytania i oglądania dalej.

sobota, 20 czerwca 2015

Czerwiec - praca, wyczekiwany urlop i ...nowy sposób na odstraszenie psa

Czerwiec od samego początku zapowiadał się jako ciężki miesiąc z dużą ilością pracy i innych obowiązków i małą ilością czasu na bieganie. Większość treningów jak do tej pory odbyła się rano, pogoda bardzo w kratkę od upałów po 20 kilka stopni 7:00 do 8 stopni dzisiaj rano o 7:30 kiedy wychodziłem pobiegać. W Boże Ciało wyszedłem pobiegać kilkanaście minut po szóstej, myślałem sobie, że tak rano pewnie nikogo za szybko nie spotkam. Tymczasem...

niedziela, 31 maja 2015

Nie samym bieganiem człowiek żyje...

Są takie chwile kiedy nie bardzo chce się wychodzić z domu biegać. Życiówki bić nie trzeba, kolejne zawody w odległym czasie, organizm woła, że mu się nie chce. I co w takiej sytuacji? Położyć się i leżeć cały dzień bykiem, a może zamówić pizzę, lody, a na koniec popchnąć to sernikiem? Pewnie to też nieraz jest potrzebne, ale ja zazwyczaj wybieram po prostu inną aktywność. Owszem lubię poleżeć i dobrze zjeść, czasem nawet się obeżreć, ale jakoś tak potem średnio się czuję, a dobre samopoczucie to podstawa dobrego humoru. Dlatego dziś zamiast biegania były kije.

piątek, 29 maja 2015

Biec albo umrzeć - Kilian Jornet



Kilian Jornet - skialpinista i biegacz długodystansowy z Hiszpanii, a konkretnie z Katalonii. Cóż można napisać o człowieku, który biegnąc śpi, je, pije, krótko mówiąc żyje. Wiele oczekiwałem po książce, którą swego czasu wygrałem...

wtorek, 26 maja 2015

13 Bieg ulicą Piotrkowską

Veni, Vidi, Vici.  Może nie do końca tak to wyglądało, ale dużym sukcesem wręcz zwycięstwem, było to, że w ogóle pojawiłem się na na Biegu Ulicą Piotrkowską. Mój udział decydował się do ostatnich chwil. Pierwszy raz co takiego mi się przytrafiło. Zawsze kiedy zapisywałem się na bieg byłem przekonany, że nic nieprzewidzianego się nie wydarzy i ze spokojem będę mógł się przygotowywać i uczestniczyć w biegu. Tym razem było inaczej, przygotowań specjalnych nie robiłem, a im bliżej zawodów tym udział był coraz mniej pewny.

sobota, 23 maja 2015

UUUuuufffffff

Ostatnie dwa tygodnie zleciały nie wiem kiedy. Brak czasu na treningi i bardzo dużo czasu spędzonego w pracy. Każdą wolną chwilę poświęciłem na trening i odpoczynek. Bilans...cztery treningi w ciągu dwóch tygodni. Na dodatek pod wielkim znakiem zapytania do samego końca stał udział w dzisiejszych zawodach, czyli  13 BIEG ulicą Piotrkowską. Ale uda się! Zdążę na start nawet z lekkim zapasem :) Dziękuję kochana żono za odebranie pakietu, bez tego było by trudno wszystko ogarnąć. Także 18:30 start, a jutro może wreszcie znajdę czas na bloga swojego i nie tylko, bo czytając gdzieś w międzyczasie nagłówki widziałem, że dużo się działo u braci biegowej i warto będzie to wszystko poczytać. Krótko mówiąc, czas do domu, szybkie przebranie zabranie sprzętu i do biegu gotowi start! 

Do zobaczenia na trasie!

piątek, 8 maja 2015

Początki biegania

Czyli dlaczego jest tak trudno skoro miało być tak łatwo

Nie ma prostszego i łatwiejszego sportu niż bieganie. Wystarczy szybciej machać rękami, nogi same przyspieszą i już się biegnie. To tyle teorii, a w praktyce okazuje się to o wiele bardziej skomplikowane. Może nie tyle skomplikowane co obszerne i nie dziwię się, że na ten temat napisano wiele książek. Ale ponieważ wcześniej obiecałem, że opiszę jak to było z moimi początkami biegania to zacznę właśnie od tego. Jak wspomniałem...


sobota, 2 maja 2015

Raz do roku każdy karabin sam strzela...

... a ja raz do roku zawsze nabawię się jakiegoś urazu nie biegając.

Piękny dziś był dzień. Od samego rana słońce, wiatru prawie wcale, a temperatura w sam raz do biegania. Oczywiście mówię o temperaturze z samego rana czyli o 7:30 bo o tej godzinie dziś zacząłem trening. Ostatnio bardzo mi się zmieniło i zamiast ganiać po asfalcie wokół fabryk ze strefy ekonomicznej, zdecydowanie wolę biegać pośród łąk i lasów. Nie inaczej było dziś,
a tak prezentuje się dzisiejsza pętla.




Pogoda sprawiła, że biegało się dziś bardzo

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

DOZ Maraton Łódzki z PZU - relacja

Łódzki Maraton, a przede wszystkim bieg na 10 kilometrów, darzę dużą sympatią bo to właśnie na tej imprezie w 2013 odbył się mój debiut w zawodach z prawdziwego zdarzenia. Tym razem jak już wspomniałem, nie miałem w planach wybiegać życiówki, czy jakiego konkretnego wyniku. Mimo to kiedy o 6:10 zadzwonił budzik, w ciągu minuty byłem zwarty i gotowy, adrenalina podnosiła się z każdą minutą, tak jakbym miał walczyć o najwyższe cele. Cóż mój organizm już tak ma, że nie potrafi przyjąć do wiadomości, że nieraz nie trzeba przedstartowego napięcia, a ja nie zamierzam tego zmieniać, bo jeszcze nie raz to się przyda przy innych startach. Na śniadanie jak zawsze przed zawodami bułeczki z miodem i z dżemem, to już sprawdzony zestaw. Krótkie spojrzenie za okno, wychodzę na balkon i... 0 stopni nawet coś popaduje i to nie deszcz! Cóż ubrać się trzeba było trochę cieplej nie zapowiadało się, że do końca biegu podskoczy powyżej 4. Do Atlas Areny mamy niecałe 4 kilometry, i chwilę przed 8:00 meldujemy się w jej okolicach. Można powiedzieć że z każdej strony nadciągały tłumy biegaczy i kibiców.

sobota, 18 kwietnia 2015

DOZ Maraton Łódzki z PZU

Już piątek rozpoczął się biegowy weekend z DOZ Maraton Łódzki z PZU. Jest to największa w Łodzi impreza biegowa, która gromadzi kilka tysięcy uczestników. Dziś odebrałem pakiet startowy na ALE 10K Run, a już jutro, przy dobrej pogodzie biegowej (taka podobno ma być), zakończyć bieg w miłym towarzystwie w łódzkiej Atlas Arenie. Niestety nie miałem dziś zbyt dużo czasu

sobota, 11 kwietnia 2015

Zawody

Cały czas mam w głowie, żeby napisać jak wyglądał mój pierwszy rok przygody z bieganiem. Jednak dziś będzie o czymś innym, a mianowicie o zawodach. Ponieważ już za tydzień największy łódzki bieg, czyli Łódź Maraton Dbam o Zdrowie z PZU, parę porad dla osób które będą startować po raz pierwszy, a wszystko w telegraficznym skrócie. Najważniejsze dla startujących w zawodach to

piątek, 3 kwietnia 2015

Wiatr wieje aż gęba czerwienieje

Pierwszy trening, albo raczej po prostu bieganie, w kwietniu i od razu wiatr w oczy! Ale się cieszyłem jak wychodziłem na pierwsze w kwietniu bieganie, nawet słońce zaświeciło, wiatr ustał, a chmury rozpierzchły się i ukazały błękitne niebo. I ta idylla trwała może 7 minut, tyle co kilometr z hakiem, a potem to już coraz gorzej. Najpierw typowy "wmordewind", potem słońce zaszło, a dalej było jeszcze gorzej, deszcz i śnieg. Jednym słowem cały kwiecień w pigułce. Nie cierpię takiego biegania i takiej pogody, mimo wszystko

poniedziałek, 30 marca 2015

Początki – czyli wysokie mniemanie o aktywności fizycznej i sprawności.




Z pisaniem zawsze miałem i pewnie nadal mam problem. Na jeden temat piszę zbyt krótko, innym razem rozwlekam się nad tematem snując filozoficzne rozmyślania. Takie dwa w jednym albo i pięć w jednym. Piszę o tym żeby ostrzec ciebie drogi czytelniku, nieraz będę powracał do tematu. Po pierwsze aby lepiej opisać dane zagadnienie, sytuację, problem, po drugie aby coś wyjaśnić w prostych żołnierskich słowach. To tyle tytułem wstępu, a podsumowaniem niech będzie to, że nie przypuszczałem, że w wieku 34 lat będę musiał nauczyć się czegoś co wydawało się zupełnie naturalne, czegoś czego się nie zapomina...

sobota, 21 marca 2015

Dzik jest dziki.

W tym tygodniu miałem niebywałe szczęście obcować z dziką zwierzyną. Dwukrotnie na treningu spotkałem DZIKA. Może nie jest to nic nadzwyczajnego, zwłaszcza jak spotyka się go gdzieś w głuszy. Moje :) dziki to jednak miejskie zwierzaki można je spotkać w okolicach stawu Bielice i łódzkiego lotniska. Jako, że nie trenuję do żadnych zawodów, powiem więcej biegam ostatnio tylko rekreacyjnie, to miałem możliwość z pewnej odległości zrobić kilka zdjęć i filmów. Na łódzkim Lublinku

czwartek, 19 marca 2015

Wiosna

Zamiast długiego wpisu...

Miał być dzisiaj wpis o początkach mojego biegania i ogólnie uprawiania sportu, ale ponieważ pogoda zachęca do przebywania na dworze, dla Krakusów na polu :) postanowiłem podzielić się z wami małymi uwagami co do tej właśnie pogody.
Kiedy w domu robię rozgrzewkę przed bieganiem sen z powiek spędza mi pytanie w co się ubrać? I taka pogoda jak teraz za oknami sprawia mi największe problemy. Z jednej strony słońce świeci już dość mocno i mówi nie zakładaj za dużo to z drugiej silny wschodni wiatr mówi ubierz się ciepło jest zimniej niż ci się wydaje.
Gomes77

Tak właśnie wybrałem się na poniedziałkowy fartlek i powiem szczerze, że z powodu wiatru zrobił się to całkiem

niedziela, 15 marca 2015

Wkrótce start!

Już niedługo w tym miejscu pojawi się nowy blog o tematyce biegowej, żywieniowej i zdrowego stylu życia dla wszystkich pracujących za biurkiem.