piątek, 8 maja 2015

Początki biegania

Czyli dlaczego jest tak trudno skoro miało być tak łatwo

Nie ma prostszego i łatwiejszego sportu niż bieganie. Wystarczy szybciej machać rękami, nogi same przyspieszą i już się biegnie. To tyle teorii, a w praktyce okazuje się to o wiele bardziej skomplikowane. Może nie tyle skomplikowane co obszerne i nie dziwię się, że na ten temat napisano wiele książek. Ale ponieważ wcześniej obiecałem, że opiszę jak to było z moimi początkami biegania to zacznę właśnie od tego. Jak wspomniałem...



w jednym z wpisów wysokie mniemanie o aktywności fizycznej i sprawności, a może nie wspomniałem, moja pierwsza przygoda z bieganiem trwała aż...3 tygodnie i musiałem przestać biegać. Z perspektywy czasu jak na to patrzę, to wszystko robiłem źle. No może prawie wszystko, bo jedną rzecz, która bardzo się przydaje zacząłem robić prawie od razu. Zacząłem mianowicie zdobywać wiedzę. Nigdy wcześniej nie przyszło mi do głowy, że ćwiczenia które robiliśmy w szkole na WF-ie miały jakiś sens. Dla mnie to były pierdoły i zabierały czas, który można było przeznaczyć na granie w gałę. Szkoda, że wtedy nikt nie starał się uświadomić na lekcjach, po co te wszystkie ćwiczenia są robione i jaki będą miały wpływ na nasze życie. Z drugiej strony kto miał to robić, w szkole podstawowej wszystkie nauczycielki WF-u paliły papierosy i jakoś mocno odbiegały od wizerunku zdrowego sprawnego człowieka. Po co były te wszystkie skoki, skipy, skrzynie, kozły, piłki lekarskie i najbardziej znienawidzone biegi na 1000 metrów. Odpowiedź była jedna na ocenę! A dziś wiem, że to było na sprawność i zdrowie a nie na 3 czy 5. Ale wracam do tematu. Ktoś powiedział, że bieganie jest najprostszą formą ruchu i z tym się w pełni zgadzam, oraz że najtańszą, bo nie potrzeba do tego żadnego specjalnego sprzętu i tu można się zgodzić ale, no właśnie jest pewne ale. O ile jesteś mężczyzną i zaczynasz biegać późną wiosną, latem, czy wczesną jesienią to oprócz spodenek, koszulki i przede wszystkim butów, nie będziesz potrzebował nic więcej... no może jeszcze poza stoperem, albo innym urządzeniem do mierzenia czasu. O tym napiszę kiedy indziej. Jeśli zaś jesteś kobietą to do tego wszystkiego będziesz potrzebowała odpowiedniego biustonosza i to naprawdę dobrego, a nie jakiejś elastycznej szmaty, jakie często proponują biegaczkom dwa duże sklepy spożywcze.
Buty. Temat rzeka ale ponieważ to jest wpis dla początkujących biegaczy to napiszę krótko. Buty mają być do biegania! Nie do tenisa, koszykówki, piłki halowej, czy jakiś innych sportów. Mogą być najtańsze, ale mają być do biegania. Chyba, że masz 20 lat i jesteś aktywna, aktywny sportowo to można biegać i boso (naturalne bieganie jest nawet modne, ale pamiętaj modne nie znaczy dobre, zdrowe i komfortowe). Najtańsze buty ze sklepu sportowego będą kosztowały mniej niż 100PLN. Nie jest to duża inwestycja, z drugiej strony czy warto wydawać więcej jeśli dopiero się zaczyna? Moim zdaniem nie warto ale to też zależy od wielu czynników, chociażby wagi, rodzaju stopy, czy zasobności portfela.
Jak już wspomniałem pierwsza przygoda z bieganiem trwała 3 tygodnie. To, że chciałem za dużo od razu i za szybko, to był najmniejszy problem. Największym problemem były wspomniane buty. Jak już wspomniałem nie każdy but wyglądający na sportowy nadaje się do biegania. Im szybciej się się to zrozumie tym mniejsze wydatki na ortopedę, fizjoterapeutę, czy chirurga. U mnie złe buty spowodowały "tylko" naciągniecie i lekkie zapalenia ścięgna achillesa. W sumie szybko wróciłem do pełnej sprawności co to jest 2 i pół miesiąca nieprawdaż? Ale do samego biegania wróciłem dopiero po 6 miesiącach jak zaczęła się wiosna. Zimą nie wyobrażałem sobie, że można biegać i czerpać z tego korzyści nie wspominając o przyjemności. Przerwa spowodował jednak, że nabyłem odpowiednią wiedzę i już za drugim podejściem nie mogło się nie udać.
Pierwszą rzeczą jakiej się dowiedziałem było to, że zamiast biegać będę więcej chodził a biegu będzie niewiele, przynajmniej na początku. Piszę to przede wszystkim do osób, którym już stuknęła trzydziestka  i ostatnio uprawiali sport na studniach, albo jeszcze wcześniej, a potem to już tylko praca dom, rodzina. Żeby się dobrze zrozumieć, ja uważałem, że uprawiam sport nadal, a składało się na to: basen (raz na kiedyś), spacer w parku lub lesie (do którego 2,5 kilometra potrafiłem pojechać samochodem), wycieczka rowerowa w granicach 14-20kilometrów, która zajmowała ze dwie godziny (przecież to było 2 godziny uprawiania sportu - no załamać się można jak dziś na to patrzę). Tak dla porównania - dzisiejszy trening to 16,1 kilometra, czas 1 godzina 38 minut.
Także osoby, które uprawiają sport równie często i intensywnie powinny zacząć od marszobiegów. W internecie znajdzie się całą masę planów dla początkujących. Niektóre obiecują, że zrobią z was biegaczy w 5 tygodni, a inne i 25 tygodni. Ja uważam, że lepsze są te dłuższe plany progres wolniejszy ale bardziej stabilny, a co bardziej stabilne to zostanie na dłużej. Zresztą jedyne czego się wymaga się od początkującego biegacza to praca i jeszcze raz praca.  Będzie ciężko i bardzo ciężko :). Są tacy blogerzy zresztą bardzo popularni, których nie zobaczycie na zdjęciach nigdy zmęczonych, nawet po najcięższych treningach. Od razu mówię nie wierzcie w to. Nawet jak już będziecie dobrymi biegaczami to z ciężkiego treningu wraca się z czerwoną gębą, zlaną potem głową i jedyne o czym się marzy to odpocząć, a nie uśmiechać się do aparatu i pisać jaki to wspaniały trening trudny, ciężki. Chyba kiedyś wrzucę swoje zdjęcie po tempówce i przebieżkach w piękny upalny dzień hahaha.
Podsumowując na początek potrzeba po pierwsze planu, po drugie systematyczności, po trzecie butów i po czwarte celu jaki chce się osiągnąć. Dla niektórych to będzie zrzucenie nadmiarowych kilogramów, dla innych przebiegnięcie kilometra, a dla innych możliwość truchtania, biegania przez godzinę. I tu też dodam, że każdy ma jakiś cel nie ma czegoś takiego, jak bieganie dla zabawy albo bezcelowe bieganie. To znaczy, że zawsze jakiś cel jest i jakiś próg do pokonania, jeśli nie czas i odległość to sprawność fizyczna i często właśnie ci, którzy mówią, że biegają bez celu robią to dla sprawności fizycznej. A im bardziej jesteśmy świadomi tego co chcemy osiągnąć tym łatwiej będzie to zrobić.
I zrobił się taki wpis z pomieszane wspomnienia z wykładami z biegania :) a miało być tylko o moich początkach. Cóż widać pewne doświadczenie robi swoje i jak się chce przekazać to co ważne to potem wychodzi galimatias. Kolejny wpis o tym jak naprawdę zacząć biegać już niedługo, będzie więcej teorii i dobrych przykładów. Jednak lepiej uczyć się na cudzych błędach niż swoich.

Pozdrawiam, do zobaczenia na trasie!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz