Raz do roku każdy karabin sam strzela...

... a ja raz do roku zawsze nabawię się jakiegoś urazu nie biegając.

Piękny dziś był dzień. Od samego rana słońce, wiatru prawie wcale, a temperatura w sam raz do biegania. Oczywiście mówię o temperaturze z samego rana czyli o 7:30 bo o tej godzinie dziś zacząłem trening. Ostatnio bardzo mi się zmieniło i zamiast ganiać po asfalcie wokół fabryk ze strefy ekonomicznej, zdecydowanie wolę biegać pośród łąk i lasów. Nie inaczej było dziś,
a tak prezentuje się dzisiejsza pętla.




Pogoda sprawiła, że biegało się dziś bardzo
dobrze. Rano na tej trasie to najczęściej można spotkać głównie zwierzęta (dziś dwie sarny, bażanta i jeża), a usłyszeć można jeszcze więcej, niestety specjalistą nie jestem i ciężko odróżnić zwierzęta po głosie. Jeśli spotyka się człowieka to albo jest to inny biegacz, albo właściciel psa, który został przez czworonoga wyciągnięty na poranny spacer. I tak w tych pięknych okolicznościach przyrody nie minęła godzinka i już było po zaplanowanych 10k. Zaplanowane tempo miało wynieść około 5:40/km i średnia wyniosła dokładnie 5:40/km. Dawno już tak równo nie biegałem, większość wyszła w idealnie równym tempie poza pierwszym na rozgrzewkę.


W lesie zielono, w głowie maj i chyba dlatego czeka mnie przerwa w bieganiu, mam nadzieję krótka. Nie to, że jestem jakimś pierdołą, ale raz do roku doznaję "kontuzji" w... domu. W zeszłym roku mały palec rozbity o nogę od łóżka - 16 dni bez biegania, a dzisiaj tak szybko uwijałem się w kuchni, że zapomniałem zamknąć piekarnika i rąbnąłem w nie kolanem. Boli, spuchło, całe szczęście wygląda tylko na stłuczenie, jak zawsze ;) Chodzi się ciężko, więc jutro pewnie z biegania nici niestety. Ale może znajdę przez to czas na przepisanie z kartek tego co kiedyś zacząłem pisać o moich początkach w biegu. A, że zaczynałem można powiedzieć dwa razy, to jest o czym pisać. Zwłaszcza, że może się przydać tym co teraz zaczynają, żeby nie popełniali tych samych błędów.

Do zobaczenia na trasie!
Raz do roku każdy karabin sam strzela... Raz do roku każdy karabin sam strzela... Reviewed by Tomasz Dziedzic on 22:20:00 Rating: 5

2 komentarze:

  1. Szybkiego powrotu do zdrowia życzę i korzystając z pauzy w bieganiu koniecznie opisz swoją historię. Zainspirujesz wielu. Pozdro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście stłuczenie tym razem nie takie straszne :) dziś już biegałem. A co do pisania historii to już się za to zabrałem i już na dniach będą tego owoce. Nie spodziewałem się tylko, że tyle tego się uzbierało jest co wspominać, a ile jeszcze przede mną :) Pozdrawiam

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.