sobota, 2 maja 2015

Raz do roku każdy karabin sam strzela...

... a ja raz do roku zawsze nabawię się jakiegoś urazu nie biegając.

Piękny dziś był dzień. Od samego rana słońce, wiatru prawie wcale, a temperatura w sam raz do biegania. Oczywiście mówię o temperaturze z samego rana czyli o 7:30 bo o tej godzinie dziś zacząłem trening. Ostatnio bardzo mi się zmieniło i zamiast ganiać po asfalcie wokół fabryk ze strefy ekonomicznej, zdecydowanie wolę biegać pośród łąk i lasów. Nie inaczej było dziś,
a tak prezentuje się dzisiejsza pętla.




Pogoda sprawiła, że biegało się dziś bardzo
dobrze. Rano na tej trasie to najczęściej można spotkać głównie zwierzęta (dziś dwie sarny, bażanta i jeża), a usłyszeć można jeszcze więcej, niestety specjalistą nie jestem i ciężko odróżnić zwierzęta po głosie. Jeśli spotyka się człowieka to albo jest to inny biegacz, albo właściciel psa, który został przez czworonoga wyciągnięty na poranny spacer. I tak w tych pięknych okolicznościach przyrody nie minęła godzinka i już było po zaplanowanych 10k. Zaplanowane tempo miało wynieść około 5:40/km i średnia wyniosła dokładnie 5:40/km. Dawno już tak równo nie biegałem, większość wyszła w idealnie równym tempie poza pierwszym na rozgrzewkę.


W lesie zielono, w głowie maj i chyba dlatego czeka mnie przerwa w bieganiu, mam nadzieję krótka. Nie to, że jestem jakimś pierdołą, ale raz do roku doznaję "kontuzji" w... domu. W zeszłym roku mały palec rozbity o nogę od łóżka - 16 dni bez biegania, a dzisiaj tak szybko uwijałem się w kuchni, że zapomniałem zamknąć piekarnika i rąbnąłem w nie kolanem. Boli, spuchło, całe szczęście wygląda tylko na stłuczenie, jak zawsze ;) Chodzi się ciężko, więc jutro pewnie z biegania nici niestety. Ale może znajdę przez to czas na przepisanie z kartek tego co kiedyś zacząłem pisać o moich początkach w biegu. A, że zaczynałem można powiedzieć dwa razy, to jest o czym pisać. Zwłaszcza, że może się przydać tym co teraz zaczynają, żeby nie popełniali tych samych błędów.

Do zobaczenia na trasie!

2 komentarze:

  1. Szybkiego powrotu do zdrowia życzę i korzystając z pauzy w bieganiu koniecznie opisz swoją historię. Zainspirujesz wielu. Pozdro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście stłuczenie tym razem nie takie straszne :) dziś już biegałem. A co do pisania historii to już się za to zabrałem i już na dniach będą tego owoce. Nie spodziewałem się tylko, że tyle tego się uzbierało jest co wspominać, a ile jeszcze przede mną :) Pozdrawiam

      Usuń