sobota, 20 czerwca 2015

Czerwiec - praca, wyczekiwany urlop i ...nowy sposób na odstraszenie psa

Czerwiec od samego początku zapowiadał się jako ciężki miesiąc z dużą ilością pracy i innych obowiązków i małą ilością czasu na bieganie. Większość treningów jak do tej pory odbyła się rano, pogoda bardzo w kratkę od upałów po 20 kilka stopni 7:00 do 8 stopni dzisiaj rano o 7:30 kiedy wychodziłem pobiegać. W Boże Ciało wyszedłem pobiegać kilkanaście minut po szóstej, myślałem sobie, że tak rano pewnie nikogo za szybko nie spotkam. Tymczasem...
już po 200 metrach pierwszy biegacz ukazał się moim oczom i na dodatek zziajany wracał już z treningu ;) Ogólnie za dużo biegania nie było raptem 7 treningów w 19 dni to nie jest to czego bym chciał, ale nie zawsze uda się pogodzić wszystkie obowiązki. Przez to, że niejako zmuszony zostałem do porannych treningów ponownie odkryłem zalety wczesnych godzin. Spokój, piękne widoki, prawie zupełny brak ludzi, ale ciszy nie ma... słychać tylko szum lasu i ptasie trele, czasami bardzo głośne :) Rano też wszystko wygląda inaczej, powietrze jest lekkie, słońce ledwo unosi się nad horyzontem, to wszystko sprawia, że cały dzień wygląda lepiej. Mógłbym długo opisywać każdy czerwcowy trening, piękne okoliczności ;) przyrody i nie tylko... obejrzeć startujący samolot na tle porannego nieba rozświetlonego słońcem także jest piękne (mieszkańcom Łodzi i nie tylko polecam górkę spotterską na końcu pasa startowego). Nie ma co tego robić, to trzeba zobaczyć! Radzę to każdemu, któremu przytrafiło się ostatnio biegać ciągle o jednej porze. Takie zmiany wpływają bardzo pozytywnie na samopoczucie :). A teraz czas na urlop... długo wyczekiwany. Będę pławił się w ciepłym morzu wygrzewał kości na słońcu, chodził, biegał i robił co tylko dusza zapragnie :) Pewnie znowu się opuszczę w pisaniu, ale za to po powrocie podzielę się zdjęciami i opowieściami. A i jeszcze jedno, przecież było w temacie! Dzisiaj po raz kolejny spotkałem na trasie psa, który już kilka razy mnie obszczekiwał ale z pewnej odległości i nie czułem się niepewnie. Dzisiaj natomiast postanowił mnie pogonić! Gdyby w pobliżu był jakiś właściciel może bym się nie wystraszył, może nie powinienem przyspieszać tylko się zatrzymać, ale jak już przyspieszyłem to nie pozostało nic innego jak brać nogi za pas, jak wspomniałem może ten pies gdzieś mieszka tylko trudno stwierdzić u kogo, bo w okolicy trochę zabudowań jest. Ale wracając do tematu, kiedy już tak mnie gonił i obszczekiwał nie wiedziałem co zrobić z tej bezradności... sam go OBSZCZEKAŁEM a on stanął jak wryty i gonitwa się skończyła :) Całe szczęście, jedynie ze spokojnego biegu zrobił się dobry interwał :) A teraz urlop i bieganie w upalnej pogodzie całe szczęście będzie się też gdzie ochłodzić :)




Pozdrawiam i jak zawsze... do zobaczenia na trasie!



2 komentarze:

  1. Ja na spotkania z psem mam jedną zasadę - unikać a jeśli się nie da to w zależności od wielkości psa - albo ściągam część garderoby i omijam psa zasłaniając nogi albo staję nieruchomo :) Ja także uwielbiam biegać o jednej porze - jednak do biegania o porankach nie mogę się przekonać :) Serdecznie pozdrawiam :) Małgosia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A na marginesie dodam, że jestem na urlopie i tutaj psy chyba ze względu na temperaturę nie przejawiają ani drobiny agresji. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń