poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Sierpień to trudny i kontuzjogenny miesiąc

Przynajmniej dla mnie. Od jakiegoś czasu sierpień nie jest najszczęśliwszym miesiącem. Zawsze coś się wydarzy i to niekoniecznie miłego pomimo obchodzonych urodzin. W ubiegłym roku kontuzja odniesiona w czasie nie biegania w tym roku podobnie. Jak pech to pech. O ile w ubiegłym roku udało mi się wystartować w zawodach czyli Bieg Fabrykanta, to w tym roku niestety się to nie udało. W ubiegłym roku to było "tylko" stłuczenie stopy, w tym roku... Może zacznę bardziej optymistycznie :) Po 5 latach przerwy wróciłem do...

niedziela, 16 sierpnia 2015

Parkrun i upragniony deszcz

Kolejny tydzień z niewielkim kilometrażem i z oczekiwaniem na godzinę zero. Tym razem w wolny weekend postanowiłem zaszczycić swoją obecnością ;) łódzki parkrun. Bardzo dawno na
nim nie byłem ale na całe szczęście prawie nic się nie zmieniło. W dalszym ciągu jest to dobre rozpoczęcie weekendu z możliwością ścigania. I tak jedni się ścigają inni przychodzą zrobić lekki trening i pogadać bez presji na wynik. Dlatego jest to dobry bieg dla początkujących, chociaż ja sam uważam, że 5k to najtrudniejsze zawody, tzn dla mnie najbardziej męczące jeśli trzeba się ścigać. W czasie upału dobrze było pobiegać

wtorek, 11 sierpnia 2015

Gotować czy nie gotować - oto jest pytanie.

Kiedy w mojej głowie zaczął kiełkować pomysł na bloga chciałem w nim umieścić tyle rzeczy i tematów, że byłby to najbardziej ogólny i wszechstronny blog na świecie. Ale ponieważ jakoś nie znajduję aż tyle czasu na pisanie to tak sobie na razie skaczę po tematach. I tak będzie też dzisiaj. Gotowanie! o czym powie etykieta "Wśród informacji obowiązkowych podawanych na etykietach produktów spożywczych znajduje się wykaz składników, z którego dowiemy się, z jakich surowców produkt został wytworzony. Kolejność wskazuje na zawartość składników w produkcie, ponieważ wymienia się je w kolejności malejącej (według masy)." To jedziemy... barszcz czerwony opakowanie 53 gramy.
Nie dalej jak wczoraj przeczytałem rozmowę z Harmem Goossensem, prezesem koncernu Unilever w Europie Środkowo-Wschodniej. Ja raczej mało gotuję i nie dlatego, że zupełnie nie potrafię czy nie lubię. Mam po prostu dobrego teścia, który co rusz podrzuca coś z kuchni tradycyjnej. Ale wczoraj z tej rozmowy dowiedziałem się, że

niedziela, 9 sierpnia 2015

Słońce przygrzało, wśród biegaczy zawrzało.

Za mną kolejny tydzień spokojnego biegania. Jedyne 20 kilometrów na trzech treningach. Niby niewiele, ale w tych temperaturach odczuwalne. Nie, nie dla mięśni, dla nich to za mało, ale dla głowy to już całkiem sporo. Ja to jakoś znoszę, staram się biegać w pobliskim lasku i uroczysku Lublinek, wokół stawu Bielice. Jedyna wada to taka, że wszystko strasznie zarosło, ścieżki coraz węższe. Można się przez to nieźle wystraszyć, jak we wtorek kiedy to nagle 5 metrów przed nami z wysokich chaszczy wyskoczyła sarenka. Była tak samo wystraszona jak my, ale w jej wielkich czarnych oczach, już z bezpiecznej odległości, można było zobaczyć szczęście. Kicała :-) jak zając, tylko spokojnie i dostojnie. Po kolejnych dwóch kilometrach, prawie to samo. Tylko, że tym razem zaskroniec. Gosieńka prawie skoczyła mi na plecy hahaha :-D

I to tyle o mnie, teraz będzie o słońcu. Jak wiadomo w wielu miejscach mocno grzeje, czapka, okulary, picie to podstawa. Niektórych słońce tylko rozleniwia, jak na przykład kijkarki w czwartek i zamiast trochę ustąpić miejsca to zajmowały całą ścieżkę, a my biegaliśmy przez chaszcze.   I tylko dlatego zwracam ma to uwagę, bo ja zawsze ustępuje miejsca, czy to szybszym biegaczom, czy rowerzystom, po prostu wszystkim.
Druga rzecz to ta gorsza, czyli jak słońce przygrzeje w czerep. Jak pewnie większość z was słyszała, czytała niejaki Piotr Kuryło wyruszył na zawody do Grecji. I niby wszystko ok, tylko dlaczego nie zachował się jak człowiek. Uwiązać psa do bramy schroniska i tłumaczyć, że to dobre miejsce. To tak samo jakby mnie żona uwiązała do kaloryfera i stwierdziła, że to dobre miejsce bo w domu i do łazienki mam blisko i do lodówki! Tylko jak to zrobić! Jak ten biedny pies miał się do tego schroniska dostać. Ja rozumiem, że psa trzeba było zostawić, ale trzeba też było do tego schroniska wejść i powiedzieć jaka jest sytuacja i dlaczego tak się robi. Trzeba mieć szacunek do życia do świata, do tego co wokół nas. Niech Pan Piotr nie liczy na szacunek od innych, bo na to nie zasługuje. I na koniec jeszcze jedna cenna uwaga "Lepiej trzy godziny myśleć i trzy minuty robić, niż trzy minuty robić, a potem trzy godziny myśleć co się narobiło".
Bądźcie uważni, szanujcie ludzi, i pamiętajcie, nie jesteście sami na tym świecie.
Do zobaczenia na trasie!

niedziela, 2 sierpnia 2015

Chyba nie zostanę Night Runners-em

www.wsiodle.lodzkie.pl
Tak jak ostatnio wspomniałem, czasu na bieganie ostatnio było i nadal jest trochę za mało. Próbuję jednak z tym walczyć i w ostatnim tygodniu spróbowałem biegania po pracy. Nie była to jakaś późna godzina, tak mniej więcej pomiędzy 21 a 22. I w sumie nie było najgorzej, bo niby dlaczego skoro bieganie jest takie przyjemne. A jednak do pełni komfortu i zadowolenia trochę zabrakło. Park popularnie zwany "Zdrowie" podzielony na dwie części, miejsce spotkań łódzkich Night Runners-ów. Ja na swoje bieganie wybrałem część południową, przez którą biegnie około kilometrowa aleja rozdzielona szerokim pasem zieleni. W sumie jedno kółko 2 kilometry, zrobię cztery będzie osiem kilometrów, w sam raz na wieczór. I kłopot pojawił się już na pierwszym okrążeniu. A mianowicie brak oświetlenia. Dlatego po pierwszym kółku postanowiłem pobiegać wokół parku wzdłuż ulicy. Jak się pewnie domyślacie już tak fajnie nie było, no dobra było fajnie ale miało być inaczej. Światło też się pojawiło w głównej alei, ale dopiero pod koniec mojego biegania. Druga sprawa to taka, że zamiast spokojnego biegania zrobiłem fartlek i pewnie dlatego miałem później problemy z zaśnięciem i spaniem trochę też. Pewnie za szybko się położyłem ale kiedyś spać trzeba. Jednym słowem, nie należy się poddawać po jednym niepowodzeniu, ale coś czuję, że Night Runners-em nie zostanę, przynajmniej w najbliższym czasie. Wolę zdecydowanie poranki i bieganie za dnia. A może ktoś ma jakieś patenty, jak nie mieć problemów ze spaniem po wieczornym bieganiu? Jeśli tak to proszę o podzielenie się, może będę próbował dalej :)

Pozdrawiam

Tomek

Do zobaczenia na trasie!