niedziela, 16 sierpnia 2015

Parkrun i upragniony deszcz

Kolejny tydzień z niewielkim kilometrażem i z oczekiwaniem na godzinę zero. Tym razem w wolny weekend postanowiłem zaszczycić swoją obecnością ;) łódzki parkrun. Bardzo dawno na
nim nie byłem ale na całe szczęście prawie nic się nie zmieniło. W dalszym ciągu jest to dobre rozpoczęcie weekendu z możliwością ścigania. I tak jedni się ścigają inni przychodzą zrobić lekki trening i pogadać bez presji na wynik. Dlatego jest to dobry bieg dla początkujących, chociaż ja sam uważam, że 5k to najtrudniejsze zawody, tzn dla mnie najbardziej męczące jeśli trzeba się ścigać. W czasie upału dobrze było pobiegać
w parku Poniatowskiego. Jedno mnie tylko zszokowało - ze względu na upały i brak deszczu już mamy jesień. Żółta trawa i cała masa żółtych liści i to nie na drzewach tylko już na ziemi. Jakoś tak się złożyło, że w Łodzi to chyba nie było deszczu od trzech tygodni. Wczoraj jednak popadało i dzisiaj też. Trening dzisiejszy od razu był przyjemniejszy, tętno nie wariowało, nogi aż rwały się do biegu. I deszcz, ciepły, miły przyjemny, deszcz, a raczej mżawka, która sprawiała, że dziś biegało się bardzo przyjemnie. Było spokojnie, i bez ludzi nad stawem Bielice... nareszcie. Jakiś czas temu kolega Tomek pisał na swoim blogu o "W niedziele znów teren wokół Jasnej Góry będzie wyglądał jakby przeszło tsunami:( Armagedon! Góry śmieci, smród fekalii, rozjeżdżone trawniki..." U mnie jest podobnie tylko, że cały bałagan robią mieszkańcy, albo inaczej bywalcy. Nigdy nie zrozumiem dlaczego nie można zabrać śmieci ze sobą i wrzucić do innego śmietnika, jeśli ten nad stawem jest pełny. Potem wiatr rozwiewa te śmieci do lasu, do stawu, potem ci ludzie na tych śmieciach leżą i wśród nich się kąpią (chociaż jest zakaz) i jedzą. Smacznego drodzy bywalcy i miłego wypoczynku! Następnym razem postaram się zabrać telefon i zrobić zdjęcia, bo z roku na rok jest coraz gorzej. I jeszcze wczoraj znowu ktoś utonął w stawie. Jak co roku niestety. Podobno miał tam stacjonować konny patrol Straży Miejskiej, ale jakoś efektu ich pracy nie widać, zresztą jak wszędzie ale to zupełnie biegowy temat, więc na razie pomijam.
Apeluję jednak do wszystkich biegaczy, rowerzystów i niedzielnych pikników, żeby szanowali miejsca gdzie przebywają, bo zapewne nieraz tam wrócą, tylko bez poszanowania może nie być już tak miło i ładnie.


Pozdrawiam i do zobaczenia na trasie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz