niedziela, 9 sierpnia 2015

Słońce przygrzało, wśród biegaczy zawrzało.

Za mną kolejny tydzień spokojnego biegania. Jedyne 20 kilometrów na trzech treningach. Niby niewiele, ale w tych temperaturach odczuwalne. Nie, nie dla mięśni, dla nich to za mało, ale dla głowy to już całkiem sporo. Ja to jakoś znoszę, staram się biegać w pobliskim lasku i uroczysku Lublinek, wokół stawu Bielice. Jedyna wada to taka, że wszystko strasznie zarosło, ścieżki coraz węższe. Można się przez to nieźle wystraszyć, jak we wtorek kiedy to nagle 5 metrów przed nami z wysokich chaszczy wyskoczyła sarenka. Była tak samo wystraszona jak my, ale w jej wielkich czarnych oczach, już z bezpiecznej odległości, można było zobaczyć szczęście. Kicała :-) jak zając, tylko spokojnie i dostojnie. Po kolejnych dwóch kilometrach, prawie to samo. Tylko, że tym razem zaskroniec. Gosieńka prawie skoczyła mi na plecy hahaha :-D

I to tyle o mnie, teraz będzie o słońcu. Jak wiadomo w wielu miejscach mocno grzeje, czapka, okulary, picie to podstawa. Niektórych słońce tylko rozleniwia, jak na przykład kijkarki w czwartek i zamiast trochę ustąpić miejsca to zajmowały całą ścieżkę, a my biegaliśmy przez chaszcze.   I tylko dlatego zwracam ma to uwagę, bo ja zawsze ustępuje miejsca, czy to szybszym biegaczom, czy rowerzystom, po prostu wszystkim.
Druga rzecz to ta gorsza, czyli jak słońce przygrzeje w czerep. Jak pewnie większość z was słyszała, czytała niejaki Piotr Kuryło wyruszył na zawody do Grecji. I niby wszystko ok, tylko dlaczego nie zachował się jak człowiek. Uwiązać psa do bramy schroniska i tłumaczyć, że to dobre miejsce. To tak samo jakby mnie żona uwiązała do kaloryfera i stwierdziła, że to dobre miejsce bo w domu i do łazienki mam blisko i do lodówki! Tylko jak to zrobić! Jak ten biedny pies miał się do tego schroniska dostać. Ja rozumiem, że psa trzeba było zostawić, ale trzeba też było do tego schroniska wejść i powiedzieć jaka jest sytuacja i dlaczego tak się robi. Trzeba mieć szacunek do życia do świata, do tego co wokół nas. Niech Pan Piotr nie liczy na szacunek od innych, bo na to nie zasługuje. I na koniec jeszcze jedna cenna uwaga "Lepiej trzy godziny myśleć i trzy minuty robić, niż trzy minuty robić, a potem trzy godziny myśleć co się narobiło".
Bądźcie uważni, szanujcie ludzi, i pamiętajcie, nie jesteście sami na tym świecie.
Do zobaczenia na trasie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz