środa, 23 września 2015

Szlachetne zdrowie...

Jak już wspominałem w najbliższy poniedziałek, a zasadzie we wtorek czeka mnie operacja przepukliny pachwinowej, przez co chcąc nie chcąc musiałem się trochę przebadać. Prawdę powiedziawszy to bardzo dobrze, bo jak mawiają niektórzy "nie ma ludzi zdrowych, są tylko źle zdiagnozowani" ;) 
Poza tym dawno nie robiłem sobie żadnych badań i tylu na raz. Od czasu do czasu jakaś zwykła morfologia, a jak wiadomo im człowiek starszy tym powinien się częściej badać, tym bardziej jak uprawia jakiś sport. A z tym różnie bywa. Większość osób lekceważy badania i niepotrzebnie, bo już sama informacja, że wszystko jest w porządku dobrze wpływa na nasz organizm.
Pamiętam jak to było z moimi badaniami, których w zasadzie nie było dopóki nie zacząłem biegać. I to też nie od razu poszedłem się badać. Zrobiłem to dopiero jak zapisałem się na pierwsze oficjalne zawody. Wtedy to był mój pierwszy start na 10k. Stwierdziłem wtedy, że skoro mam podpisać oświadczenie, że z moim wszystko w porządku to może lepiej jednak to sprawdzić :) I przyznam szczerze, że podpisywałem oświadczenie z czystym sumieniem. Wiedziałem, że nikogo nie oszukuję, a przede wszystkim siebie! Nie robiłem wtedy, żadnych specjalistycznych badań - tylko podstawowe, ale z nich też można wiele wyczytać. Mam tu na myśli lekarza, i stanowczo odradzam osobistą interpretację wyników, bo raczej nic dobrego z tego nie ma, co najwyżej stres i nerwy. Mój lekarz rodzinny, który zresztą też jest biegaczem jak tylko się dowiedział się, że biegam to stwierdził, że to najlepsza rzecz jaką mogę zrobić dla swojego zdrowia. Jak tylko nie będę próbował pobijać rekordów Polski to wyjdzie mi to na zdrowe. 

Jednym słowem lepiej jest być biegaczem świadomym swego zdrowia i możliwości, to pozwoli cieszyć się pełnią sprawności aż do późnej starości ;) 

Na koniec dodam, że ze mną wszystko w porządku :) Serce jak dzwon! Wszystko inne też w porządku. Jak to mówią:

Rzecz to nie nowa:
by zyskać zdrowia,
stosuj wysiłek,
choćby przez chwilę!

Także wszystkim, którzy uprawiają dyscyplinę dom - praca - dom radzę ją zmienić i dodać sport!

Pozdrawiam i do zobaczenia na trasie


niedziela, 20 września 2015

Koniec z bieganiem

Na całe szczęście tylko w tym sezonie :) Po moich "wyczynach" na rowerze biegałem coraz mniej, ćwiczeń siłowych nie było w ogóle co spowodowało, że rozluźnione mięśnie brzucha nie trzymają już tak dobrze rozerwanych powłok brzusznych i bieganie zrobiło się mało komfortowe. W ostatnim czasie postawiłem na rower żeby zupełnie nie tracić kondycji i zachować choć odrobinę ruchu. Nie pokonuję wielkich odległości, ale te 70 do 120 kilometrów w tygodniu jakoś się robi :). Ale jak to mówią jak coś się kończy to inne się zaczyna. Za niewiele ponad tydzień czeka mnie wreszcie operacja przepukliny pachwinowej. O ile jakiś czas temu nie przeszkadzała mi w niczym, o tyle ostatnio z braku ćwiczeń

poniedziałek, 7 września 2015

Czy biegacz potrzebuje mierzyć czas i tempo?

pixabay.com
Pytanie niby banalne, odpowiedź dla większości będzie taka sama, czyli  że tak, mierzymy wszystko co tylko możliwe. Tylko czy to ma sens? I właśnie tego sensu będę dzisiaj poszukiwał w kontekście amatorskiego, nie wyczynowego biegania. Oczywiście będę brał pod uwagę moje wcześniejsze doświadczenia, i opinie znajomych.
Dziś że wszystkich stron dowiedzieć się można, jak trenować, jakim tempem biegać, jak długo. Krótko mówiąc bez pomiarów się nie obejdzie. Ale weźmy pod uwagę zupełnie początkującego biegacza. Takiego, który ostatnie lata spędził w pracy za biurkiem, w domu na

środa, 2 września 2015

V Bieg Fabrykanta - okiem niebiegnącego biegacza

Foto Doktorek
Tym razem lekcja historii Łodzi nie została przeze mnie odrobiona, a powody częściowo wyjaśniłem w poprzednim wpisie sierpień to trudny i kontuzjogenny miesiąc. V Bieg Fabrykanta przeszedł do historii. Tym razem wystąpiłem w roli fotografa, a do udziału w zawodach o mistrzostwo Polski kobiet wystawiłem czarnego konia, czyli Małgorzatę, która została wsparta przez króliczka Tomka (też chwilowo niezbyt sprawnego, ale już nie długo mam nadzieję). Ale żeby nie przedłużać już opisuję co widziałem. Pakiet startowy można było odebrać już trzy dni przed zawodami co niewątpliwie jest było dużą zaletą. Brak kolejki i sprawna obsługa, a do tego możliwość zrobienia zakupów w pobliskim sklepie biegowym i nie tylko - Trucht. Pakiety standardowe żadnych wodotrysków ale spokojnie mogły zadowolić biegaczy, w końcu najważniejszy jest sam bieg a tamto to tylko dodatki. Najbardziej przyda mi się coś a'la frotka z kieszonką - będzie gdzie chować dodatkowe rzeczy np pieniądze, w czasie biegania. Dodatkowo był odblask, makaron z brokułami marki Smart Food (swoją drogą muszę spróbować i porównać odnośnie wcześniejszego wpisu gotować czy nie gotować oto jest pytanie ). Znalazłem też całodniowe zaproszenie  do