środa, 2 września 2015

V Bieg Fabrykanta - okiem niebiegnącego biegacza

Foto Doktorek
Tym razem lekcja historii Łodzi nie została przeze mnie odrobiona, a powody częściowo wyjaśniłem w poprzednim wpisie sierpień to trudny i kontuzjogenny miesiąc. V Bieg Fabrykanta przeszedł do historii. Tym razem wystąpiłem w roli fotografa, a do udziału w zawodach o mistrzostwo Polski kobiet wystawiłem czarnego konia, czyli Małgorzatę, która została wsparta przez króliczka Tomka (też chwilowo niezbyt sprawnego, ale już nie długo mam nadzieję). Ale żeby nie przedłużać już opisuję co widziałem. Pakiet startowy można było odebrać już trzy dni przed zawodami co niewątpliwie jest było dużą zaletą. Brak kolejki i sprawna obsługa, a do tego możliwość zrobienia zakupów w pobliskim sklepie biegowym i nie tylko - Trucht. Pakiety standardowe żadnych wodotrysków ale spokojnie mogły zadowolić biegaczy, w końcu najważniejszy jest sam bieg a tamto to tylko dodatki. Najbardziej przyda mi się coś a'la frotka z kieszonką - będzie gdzie chować dodatkowe rzeczy np pieniądze, w czasie biegania. Dodatkowo był odblask, makaron z brokułami marki Smart Food (swoją drogą muszę spróbować i porównać odnośnie wcześniejszego wpisu gotować czy nie gotować oto jest pytanie ). Znalazłem też całodniowe zaproszenie  do
centrum sportu Vera, informacja  o ścieżkach biegowych Szakali, oraz z racji odbywających się po raz kolejny Mistrzostwach Polski Radców Prawnych i Aplikantów Radcowskich krótki poradnik.
Tyle o pakiecie, a teraz w końcu do sedna! Pogoda jak na zawody fatalna. Upał, pełne słońce było wiadomo, że o rekordy może być ciężko. Na teren Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej gdzie odbywał się start dotarliśmy około 16:30, czyli pół godziny przed startem. Pomimo dużej liczby startujących nie odczułem żadnych problemów, ani z zaparkowaniem, ani z poruszaniem się po terenie zawodów, Było dość swobodnie jak na dużą, bo około 1600 osób, liczbę startujących. O tej godzinie było już po zawodach dla najmłodszych, które teraz często towarzyszą dużym imprezom. Start z niewielkim opóźnieniem podobnie jak w zeszłym roku, tylko wtedy było to spowodowane dość intensywną burzą. W tym roku tego deszczu bardzo brakowało. Bieg nazywany jest jako lekcja historii Łodzi z tego powodu, że przebiega przez wiele pofabrycznych terenów dawnej Łodzi, z których spora część jest pięknie odnowiona i z powrotem przywrócona do życia. Trasa w tym roku zupełnie odmieniona. Była jedna pętla co jest dużym plusem. Czy były minusy? Na pewno dla niektórych to mogły być kocie łby na krótkim odcinku Skansenu Miejskiej Architektury, a dla innych bieganie w okolicy Grabowej, która nie cieszy dobrą sławą. Ale tych pozytywnych opinii co do trasy usłyszałem bardzo dużo, natomiast wady były raczej obawami, które później okazały się niepotrzebne. Skoro start był dobrze zorganizowany tak samo powinno być na mecie i z tego co widziałem również meta była zorganizowana w sposób co najmniej poprawny. Oczywiście był moment kiedy zrobiło się tłoczno, ale mimo wszystko organizator dał radę i finiszujący byli sprawnie obsługiwani. Generalnie organizacja na 4+ (zawsze da się coś poprawić), a biorąc pod uwagę, że w pierwszej edycji wystartowało około 200 osób, a teraz 1600 to widać, że organizator zrobił ogromne postępy. Tak naprawdę ja sam miałem kiedyś sporo uwag do jakości zawodów tego organizatora czyli Inessport ale z każdym rokiem widzę wielką poprawę i mam nadzieję, że tak będzie dalej. 

Wszystkich zainteresowanych zapraszam do oglądania zdjęć, które znajdziecie w linkach poniżej


Powoli kończę, muszę jednak dodać trochę prywaty. Nie wiem Tomek jak to zrobiłeś ale moja Gosia przebiegła najszybsze 5 kilometrów! 34:52 pierwsze pięć kilometrów a 29:43 drugie to pierwszy taki wynik. Chyba zostaniesz trenerem konsultantem! ;) Ze mną biega równiej, ale z tobą szybciej :)



Pozdrawiam

Do zobaczenia na trasie... już wkrótce :)

2 komentarze:

  1. Gratuluję Wam a zwłaszcza Gosi udanych zawodów i świetnego czasu w ciężkich upalnych warunkach i braku kontuzji życzę Wam na dalsze bieganie :)
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy. Gosia to jest twarda jak skała :) ja jakiś miękki się zrobiłem, ale i to zostanie wkrótce zmienione jak tylko uporam się z największym problemem :) za 4 tygodnie zacznie się powrót do normalnego biegania ... nareszcie:) Pozdrawiam i dziękuję za miłe słowa.

      Usuń