środa, 21 października 2015

48 H

Od zabiegu minęło 48 godzin. W codziennym życiu 2 dni to bardzo mało, mijają "jak z bicza strzelił", ale dla mnie to bardzo dużo. Przez sport, a konkretnie bieganie nauczyłem się obserwować swój organizm i widzę, czuję, jak wielkie zmiany mogą w tak krótkim czasie nastąpić. Z pewnością to efekt bardzo dobrze wykonanej pracy przez doktora Jacka Cywińskiego, ale mam też nadzieję że i trochę w tym mojej zasługi ;-) wszak dla zdrowia człowiek się męczy na treningach. Z każdą kolejną godziną obserwuje zmiany, a to coś przestaje boleć, a to opuchlizna schodzi, mięśnia zaczynają odzyskiwać sprawność. Krótko mówiąc jest lepiej, ale na pełne wnioski i ocenę przyjdzie czas.Najważniejsze jest to, że wszystko poszło zgodnie z planem i będę mógł wreszcie zacząć planować następny sezon biegowy. Na pewno wprowadzę sporo zmian do swoich treningów. Z pewnością szczególnie trudny będzie początek, ponieważ biorąc pod uwagę,że miałem przerwę w bieganiu już przed operacją. Trzy miesiące przerwy to jednak spory czas, do tej pory najdłuższa przerwa miała nie więcej niż miesiąc. Ale na obecną chwilę to najważniejsze, że jestem w domu i mogę jako tako normalnie funkcjonować, z zaleceniem raczej kanapowo-fotelowego trybu życia przez około tydzień. Także odpoczywam i regeneruję się bo to jest teraz najważniejsze. Bez zdrowego ciała nie ma dobrego biegania. 

Do zobaczenia na trasie!

sobota, 17 października 2015

Co brak aktywności robi z człowiekiem

Jak wcześniej pisałem moja aktywność fizyczna od końca sierpnia spadła prawie do zera. Pojedyńcze treningi biegowe przeplatane jazdą rowerem trudno nazwać aktywnością. Do tej pory czytałem tylko w książkach jak spada wydolność, siła. Jak rozbrat z treningiem wpływa na organizm doświadczam teraz osobiście. Pozytywów prawie żadnych, a te które są można uznać za negatywne objawy, zależy jak na to spojrzeć. Na przykład tydzień temu wstałem z wyra o 12. Ktoś powie, że świetnie, organizm potrzebuje regeneracji. Też tak pomyślałem, bo trzeba myśleć pozytywnie :-D Ale z drugiej strony do tej godziny jeszcze niedawno robiłem kilkunasto kilometrowy trening, do tego ze dwa posiłki, i jeszcze czas wolny też się znalazł. Zmęczony nie byłem, a teraz życia brakuje. Waga, no cóż jak się wrzuca jak do śmietnika i wysiłku brakuje to musi rosnąć. Tragedii nie ma tylko 3 kilo. Kondycja, cóż też widać gołym okiem, że leci na łeb na szyję. Zwłaszcza, że mieszkam na 4 piętrze to łatwo to odczuć jak się wchodzi z zakupami. Nawet mięśnia nóg, które do tej pory nic sobie nie robiły z chodzenia po schodach zaczynają wołać, że dawno wysiłku nie było. To tylko niektóre objawy, które łatwo zauważyć teraz, bo wcześniej przez kilka lat nie zwracałem na takie sygnały uwagi. A niestety człowiek z wiekiem młodszy się nie robi niestety ;) Dlatego trzeba zakasać rękawy i brać się do roboty, żeby sprawnością cieszyć się do końca swoich dni. 
Wcześniej, kiedy nie uprawiałem przez jakiś czas żadnego sportu pewnie bym tych różnic nie zauważył, ale teraz są bardzo widoczne i powoli zaczyna to być irytujące. Teraz widzę, jak przerwy spowodowane kontuzją są ciężkie, szczególnie dla profesjonalistów. Ja amator mogę sobie na to pozwolić, chociaż też nie jest łatwo. Powoli obmyślam plany na przyszły sezon, ale przede wszystkim skupiam się na własnym zdrowiu, bo bez tego nic dobrego nie będzie. Pocieszające jest to, że powrót do pewnego poziomu biegowego na pewno zajmie mi o wiele mniej czasu niż wcześniej. I chociaż wysiłek będzie pewnie większy, to radość też będzie większa niż wcześniej.

Do zobaczenia na trasie.

Ps. Wszystko ostatnio przebiega dość dynamicznie i mam nadzieję, że następny post będę pisał już po naprawach. :)

wtorek, 6 października 2015

Bez zmian

Nie ma nic gorszego niż odkładanie ważnych rzeczy na później. A to właśnie mnie się przytrafiło. Od tygodnia miałem być po operacji tymczasem nic z tego nie wyszło. Ale na razie nie będę się o tym rozpisywał, bo emocjonalne podejście do tematu grozi wypisywaniem bzdur i wysuwaniem oskarżeń, z których potem się będę musiał wycofać. Lepiej poczekać. W tytule napisałem, że bez zmian, ale to nie do końca prawda. Wróciłem do biegania! Cały wrzesień był można powiedzieć zmarnowany. Najpierw  leczyłem rany po upadku, a potem stwierdziłem, że do operacji jest tak blisko, że nie warto ryzykować zdrowia, a poza tym to był świetny moment żeby odpocząć. Jak się okazało oszczędzanie (odkładanie) było niepotrzebne, tak samo jest w życiu. Nie warto rezygnować z przyjemności licząc na to, że potem przyjemność może być większa, bo potem