czwartek, 5 listopada 2015

Chodzenie

I jak tu pisać o bieganiu skoro biegać nie można? A jak biegać nie można to trzeba chodzić. I od tego właśnie kilka dni temu zacząłem. Powiem szczerze, że wcale łatwo nie było i nie jest. Do czego innego głowa jest przyzwyczajona, a co innego można robić. Dodatkowo dochodzą jeszcze problemy typu: czy aby na pewno już mogę to czy tamto robić? Jednym słowem mam spory mętlik, bo ciało swoje, głowa swoje, a jakoś muszę to wszystko wypośrodkować ;)  Zacząłem od niewielkich odległości czyli około 2,5 kilometra i powoli wydłużam dystans zbliżając się do dziesięciu kilometrów. Dla nas biegaczy to nie są powalające odległości, ale dla większości społeczeństwa pokonanie 10 kilometrów graniczy z cudem i rzadko kiedy się przytrafia. A dla przypomnienia dodam, że niejakie WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) sugeruje, że powinniśmy robić codziennie 10000 kroków. Mój krok ma 80 do 100 centymetrów, czyli krótko mówiąc codziennie powinienem pokonywać  8-10 kilometrów...
Oczywiście długość kroku zależy od wielu czynników  między innymi wzrostu, czy też tempa (szybkości) chodzenia, dlatego 10000 kroków to może być dla jednego pięć, a dla drugiego i dwanaście kilometrów. Sporo osób pewnie powie, że dużo się rusza i te 10000 kroków robi bez problemu. Prawda jest jednak zgoła inna, sprawdziłem to też kiedyś na sobie i wychodziło, że w dni wolne od biegania robiłem 1500 do 4000 kroków. Uprawiałem wtedy tradycyjne sporty narodowe czyli chodzenie do pracy i na zakupy. Dodatkowo siłownia (dźwigane siaty z zakupami, pchanie wózka) i to wszystko na czas! Przecież każdemu się spieszy, żeby posadzić cztery litery na kanapie :) Dobra już koniec tych rozważań nad zdrowiem społeczeństwa. Niech się Minister Zdrowia i NFZ tym martwi i każdy sam z osobna nad swoim.
Wracając do mnie to przyznam się, że nie spodziewałem się takiej dużej zmiany po operacji. Raz, że wszystko (odpukać) goi się jak marzenie, dwa chodzi się zupełnie inaczej (ciekawe jak będzie z bieganiem). Powoli zaczynam też osiągać normalne prędkości chodzenia, już nie wlokę się jak na początku. Lekarz pozwolił chodzić (do końca nie jestem pewny czy wiedział ile chodzę ;) ale żadnych dolegliwości z tego powodu nie odczuwam, wręcz przeciwnie. Do tego pogoda dopisuje można się delektować Jesienią, chociaż zdecydowanie wolę lato, to nie będę wybrzydzał. Jak na listopad jest naprawdę ładnie!

A tak na zakończenie dodam, że chyba jestem inny (no tak cierpliwy ;) hehe), bo lubię poczytać jak inni biegają i wcale mnie to nie denerwuje... no może trochę, ale to tylko dlatego, że za dużo siedzenia w domu. Ale mam czas na robienie zdjęć tam gdzie zazwyczaj biegam i nie mam na to czasu :) Oglądajcie!

Do zobaczenia na trasie!








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz