piątek, 27 listopada 2015

Początek ver.3.0

Stało się! To niesamowite, ale zaczynam bieganie :-) trzeci raz w dorosłym życiu. Czyli tak naprawdę to już czwarty raz zaczynam biegać. Można powiedzieć, że nie mam z tym problemu, tak jak nałogowy palacz z rzucaniem palenia. Robiłem to już tyle razy, że kolejny pójdzie bez problemów. Nie będę wyliczał jak długo trwała przerwa... ależ będę przecież pamiętam to dokładnie! 26-08-2015 ostatnim dniem regularnych treningów. Trudno zapomnieć jak się leci z roweru przez kierownicę na asfalt ;-) do dzisiaj są ślady. Ale to nieważne. Najważniejsze jest to, że miesiąc i dwa dni od operacji przepukliny pachwinowej metodą TEP, czyli videoskopową, mogłem zacząć biegać. Oczywiście wszystko odbyło się po konsultacji z lekarzem, który mnie operował. Stwierdził tylko, żebym nie próbował na razie bić rekordów. Zalecenie było jedno -
możesz normalnie żyć i funkcjonować! I to jest prawda nie odczuwam żadnych dolegliwości bólowych związanych z operacją. Zresztą, prawie nie odczuwałem bólu kilka godzin po zabiegu, a co dopiero po miesiącu. Ale wracając do tematu i podkreślając, że jestem amatorem z krwi i kości w trening będę wchodził powoli i bez pośpiechu. Dla mnie tydzień czy miesiąc nie ma znaczenia do Rio i tak nie pojadę w przyszłym roku ;-) z podkreśleniem na przyszły rok. W sobotę wziąłem kije poszedłem w las. Tak mi się podobało, że zamyślony zaszedłem tam gdzie ścieżki się kończą i tylko niski poziom wody uratował mnie przed brodzeniem przez bagna. Po dotarciu do mojego ulubionego punktu widokowej, trochę się porozciągałem odpocząłem i ruszyłem w drogę powrotną. No nie mogłem się powstrzymać. I chociaż blokada w głowie jeszcze jest to po dwóch próbach udało się pobiec. Za pierwszym razem było jak że starym samochodem. Zrobiłem przygazówkę, wrzuciłem bieg, wzrok skupiony, mięśnie napięte - do biegu - gotowi... I zostałem w blokach, motor zgasł. Strach, że coś się może popsuć był większy. Ale skoro lekarz mówił, dotykał, badał, cholera musi być dobrze! Próba nr dwa - udana! Truchtam, nieśmiało, ale truchtam! Nawet bieg to zaczyna przypominać. Co prawda raczej taki na pierwszym biegu i z zaciągniętym ręcznym, ale bieg. I tak zrobiłem 5 czy 6 odcinków, może ze 700 metrów. Dawno nie czułem takiej radości z biegu. A najważniejsze jest to, że jest dobrze. Nic nie wyskakuje, nie wypada, nie boli. Teraz tylko trzeba utrzymać systematyczność i powoli formę się zbuduje.Dużo pracy przede mną i to wcale nie będzie przyjemne, to będzie żmudne powtarzanie wielu czynności, a to wszystko po to żeby nie być kolosem na glinianych nogach. Kiedyś myślałem inaczej, ale dziś uważam, że jak chcesz biegać to najpierw zacznij ćwiczyć! Zacznij od zwykłej gimnastyki siłowej i rozciągającej, a dopiero potem weź się za bieganie. Może nie dosłownie, ale tak to powinno wyglądać.


Do zobaczenia na trasie!

4 komentarze:

  1. Do trzech razy sztuka :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mam nadzieję, że teraz już nie będę przestawał ;)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń