czwartek, 31 grudnia 2015

Wszystkiego Najlepszego w 2016 Roku

Urzędnik Biega
Bieg Sylwestrowy
Wszystkim czytającym i nieczytającym, biegającym i niebiegającym życzę Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku 2016. Jak to kiedyś dobrze zauważył mój kolega życzę wam aby marzenia stały się wspomnieniami :)

Ja zacząłem imprezę już przed południem, tak jak wspomniałem Biegiem Sylwestrowym na 10k ... no prawie bo tam trochę brakuje ;) Było bardzo miło, życzliwie i spokojnie :) Dużo poprzebieranych osób, od "Nowego Roku" dostałem cukierki (dziękuję przemiła biegaczko), a raczej dostaliśmy. Dziękuję wam za miłe towarzystwo. Wiem, że trochę was spowalniałem, ale dla mnie to czas na takie właśnie truchtanie.  Mój lasek to nie to co Arturówek, tutaj to cały czas z góry pod górę i sporo korzeni, więc bardziej skupiałem się na sobie niż na jakimś tempie biegu. Ale najważniejsze, że to był bardzo miło rozpoczęty koniec niełatwego roku. W następnym będzie lepiej :)

Zapraszam do oglądania zdjęć z biegu na FotoDoktorek

Pozdrawiam 

Do zobaczenia na trasie!

Urzędnik BiegaUrzędnik Biega


Urzędnik Biega

środa, 30 grudnia 2015

Pakiet startowy - Bieg Sylwestrowy, czyli Panie będą zadowolone.

Często spotykam się z pytaniem co takiego zawiera pakiet startowy i co to w ogóle jest. Kolejnym pytaniem, które bardzo często się pojawia to dlaczego trzeba płacić za start w zawodach. 
Odnośnie płacenia za zawody to sprawa jest prosta. Ktoś to musi zorganizować. Owszem są wolontariusze, ale trzeba zapłacić za zablokowanie ulic oraz ich oznaczenie, opłacić zabezpieczenie

sobota, 26 grudnia 2015

Święta święta i po świętach

Święta każdego roku wyglądają prawie tak samo. Dzisiaj się dowiedziałem, że mój sposób spędzania świąt i większości biegaczy to święta spędzane interwałowo, czyli jedzenie przeplatane bieganiem :) Waga się trzyma, także widać równowaga we wszystkim zachowanaA biega się w grudniu bardzo fajnie. Pogoda jak dla mnie wymarzona, chociaż 13 stopni na środowym treningu to już była lekka przesada jak na grudzień. Prezent gwiazdkowy już przetestowany i biegało się w nim całkiem fajnie, jednak co nowe buty to nowe. 
Drugi dzień Świąt postanowiliśmy razem z Gosią rozpocząć od spalenia kalorii na Parkrun Łódź. Było bardzo miło, "szybko" jak dla mnie na tym etapie po kontuzji i bardzo krótko bo to jednak tylko 5 kilometrów. Kto chciał mógł od razu uzupełnić spalone kalorie ciastami wszelkiego typu przyniesionymi przez uczestników.  Mam postanowienie noworoczne, że w przyszłym roku będę częściej zaglądał na Parkrun i tak jak kiedyś będzie to tempówka z powrotem biegiem do domu. Czyli łącznie około 11 - 12 kilometrów, można powiedzieć że dystans akurat na dobre rozpoczęcie weekendu. Jak na dzień świąteczny było całkiem sporo osób, a dokładnie 181. Pogoda o dziewiątej rano to całe 11 stopni, aż żałowałem, że tak ciepło się ubrałem bo pod koniec już ze mnie parowało ;)

A na zakończenie jakby ktoś jeszcze nie miał planów na Sylwestra zapraszam na Łódzki Bieg Sylwestrowy. Jest jeszcze kilka wolnych miejsc, a impreza bardzo fajna w łódzkim Arturówku, czyli bieganie po lesie.

  
Moja kochana Gosia bardzo się martwi, że zgubi się na tej trasie, ale mogę zapewnić że tak nie będzie, bo też na ten bieg się wybieram i nie jako fotograf ale jako uczestnik... żona jeszcze nic nie wie;) Ale zarzeka się, że czyta posty tylko z niewielkim opóźnieniem :) zobaczymy jak długim :)

Pozdrawiam i do zobaczenia na trasie!




poniedziałek, 7 grudnia 2015

Pocichutku, pomalutku...

Wracam cały czas do biegania, może jednak inaczej powiem... wróciłem do biegania. Powiedziałem sobie, że jak przebiegnę piątkę jednym ciągiem to będzie oznaczało, że biegam. I w tym tygodniu zrobiłem to dwa razy. Pomimo prawie trzech miesięcy bez treningów udało się to zrobić już na czwartym treningu. Do tej pory tylko z książek i opowiadań wiedziałem, że powrót jest łatwiejszy niż zbudowanie wszystkiego od początku. Najważniejsze jest to, że nie odczuwam żadnych problemów związanych z operacją. Gdyby nie niewielkie nacięcia na brzuchu to chyba bym już zapomniał, że coś mi dolegało. Jedyne dolegliwości jakie odczuwam to te mięśniowe i psychiczne. Powinienem też już więcej wykonywać ćwiczeń siłowych i rozciągających, ale z braku czasu trochę to leży. W tym tygodniu zrobiłem tylko dwa treningi. Trochę więcej czasu poświęcam na rozciąganie szczególnie okolicy miednicy, bo tam są największe przykryte. Odczułem to bardzo po ostatnim treningu, trochę szybszy bieg,  przebieżki i już problem ze schylaniem. Fizycznie mogę powiedzieć, że jest prawie dobrze. Gorzej z psychiką. Bez obawy nic groźnego :-) ale cały czas jak chcę kichnąć to łapie się za podbrzusze i przy wielu innych czynnościach też. Z drugiej strony czasem o tym zapominam i wtedy okazuje się, że wszystko się trzyma. 
I tak to wszystko na razie wygląda. Trochę chaotycznie tak jak ten wpis. Ale najważniejsze jest to, że idzie do przodu, że nie boli, coraz częściej zapominam o przebytej kontuzji. Czas zacząć planować co w przyszłym roku.  Chociaż wielkich planów na razie nie chcę robić to mam nadzieję, że uda się zrobić chociaż dwa półmaratony. Wszystko zależy od tego ile czasu wygospodaruje na przygotowania. Jak będzie mało to pewnie znowu skończy się na kilku dyszkach.
A żeby dalej pogłębić chaos wpisu to dodam, że dzisiaj Mikołaja i z pewnością jakiś prezent będzie :-D, już był :)

Do zobaczenia na trasie!

PS. i taki był chaos, że posta nie opublikowałem ;)