poniedziałek, 7 grudnia 2015

Pocichutku, pomalutku...

Wracam cały czas do biegania, może jednak inaczej powiem... wróciłem do biegania. Powiedziałem sobie, że jak przebiegnę piątkę jednym ciągiem to będzie oznaczało, że biegam. I w tym tygodniu zrobiłem to dwa razy. Pomimo prawie trzech miesięcy bez treningów udało się to zrobić już na czwartym treningu. Do tej pory tylko z książek i opowiadań wiedziałem, że powrót jest łatwiejszy niż zbudowanie wszystkiego od początku. Najważniejsze jest to, że nie odczuwam żadnych problemów związanych z operacją. Gdyby nie niewielkie nacięcia na brzuchu to chyba bym już zapomniał, że coś mi dolegało. Jedyne dolegliwości jakie odczuwam to te mięśniowe i psychiczne. Powinienem też już więcej wykonywać ćwiczeń siłowych i rozciągających, ale z braku czasu trochę to leży. W tym tygodniu zrobiłem tylko dwa treningi. Trochę więcej czasu poświęcam na rozciąganie szczególnie okolicy miednicy, bo tam są największe przykryte. Odczułem to bardzo po ostatnim treningu, trochę szybszy bieg,  przebieżki i już problem ze schylaniem. Fizycznie mogę powiedzieć, że jest prawie dobrze. Gorzej z psychiką. Bez obawy nic groźnego :-) ale cały czas jak chcę kichnąć to łapie się za podbrzusze i przy wielu innych czynnościach też. Z drugiej strony czasem o tym zapominam i wtedy okazuje się, że wszystko się trzyma. 
I tak to wszystko na razie wygląda. Trochę chaotycznie tak jak ten wpis. Ale najważniejsze jest to, że idzie do przodu, że nie boli, coraz częściej zapominam o przebytej kontuzji. Czas zacząć planować co w przyszłym roku.  Chociaż wielkich planów na razie nie chcę robić to mam nadzieję, że uda się zrobić chociaż dwa półmaratony. Wszystko zależy od tego ile czasu wygospodaruje na przygotowania. Jak będzie mało to pewnie znowu skończy się na kilku dyszkach.
A żeby dalej pogłębić chaos wpisu to dodam, że dzisiaj Mikołaja i z pewnością jakiś prezent będzie :-D, już był :)

Do zobaczenia na trasie!

PS. i taki był chaos, że posta nie opublikowałem ;)

4 komentarze:

  1. Dobrze Ci idzie. Nie odpuszczaj ćwiczeń sprawności ogólnej i rozciągania, bo to szybko się zemści.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda, jeszcze się borykam cały czas z biodrami, a szczególnie lewym, ale dzięki ćwiczeniom jest już lepiej. Niestety lata siedzenia w pracy robią swoje... dlatego trzeba się ruszać :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Dolegliwości zapewne z czasem ustąpią. Na portalu bieganie.pl jest fajny artykuł o tym jak długotrwałe siedzenie w pracy osłabia korzyści z biegania. To dodatkowo motywuje do ruchu w trakcie pracy. Optymalnie byłoby pobiegać w środku dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście ustąpią. W życiu codziennym takie rzeczy praktycznie są niezauważalne. Dopiero jak się biegnie to wychodzą wszelkie przykurcze czy naciągnięcia, słabe mięśnie, a nie które zbyt mocne :)

      Usuń