sobota, 28 maja 2016

Kolejne zawody...

...do przebiegnięcia bez walki. Ale czy to oznacza, że bez celu? Ależ nie!
Od jakiego czasu biegam niewiele i tylko po to, żeby nie tracić kontaktu z tym sportem. Od początku roku, średnio w miesiącu biegam (a raczej truchtam) 60k w miesiącu na mniej więcej 10 treningach. Czyli tak około 5-6 k na trening. W poprzednich zawodach, które zapowiadałem w poście Zawody już wkrótce biegłem i ukończyłem z ogromnym sukcesem. Pewnie większość teraz oczekuje wspaniałego wyniku czasowego, a tu nic takiego nie będzie. Wynik czasowy jak na moje możliwości to był spacer, ale to co było w czasie i po biegu to dla mnie sukces. Sukces pracy
nad sobą i to, że w końcu od dłuższego czasu po bieganiu nie było bólu, że mogłem się schylać, że było po prostu normalnie. Nie lamentowałem, że coś nie tak, że kontuzja, że mogło być lepiej gdyby nie... No właśnie jak wielu z nas biegaczy uprawia ten sport za wszelką cenę, nie bacząc na dolegliwości, które nas trapią. Obawiam się, że większość powie, że im nic nie dolega, ale znając życie wiem, że to nieprawda. Ja też się oszukiwałem ćwicząc coraz mocniej, więcej, szybciej, aż w końcu powiedziałem dość. To nie prawda, że po zawodach w których dałeś z siebie wszystko musisz czuć ból, skurcze, że ledwo chodzisz. A skoro nic ci nie jest to znaczy, że mogłeś dać z siebie więcej. Niestety takie podejście ma wiele osób biegających, a my sami biegacze czasem początkującym wmawiamy, że musi boleć, że to znaczy że trening był dobry. Owszem to jest pewien wyznacznik, ale jeśli ktoś ma problemy ciągle i się z tego cieszy, to to nie jest normalne. Normalne jest to, że po zawodach czujesz się dobrze, że możesz po maratonie, tak jak mój 80-letni wtedy sąsiad, na drugi dzień pchać żonę w wózku do sklepu kilometr od domu bez jęczenia i zachwiania.

To tak do przemyślenia dla niektórych, którzy próbują i osiągają wyniki za wszelką cenę. Ja uważam, że można osiągać jeszcze lepsze wyniki i za mniejszą ceną tylko trzeba to robić z rozsądkiem. 

A ja? po truchtaniu zaczynam biegać, powoli silniejszy, mocniejszy, sprawniejszy. Ale powoli nic na siłę. Rekordy jeszcze da się pobić i to o dużo. Ci nad ambitni osiągają krótkotrwałe sukcesy, ci mądrzy długo cieszą się z wielu sukcesów.

Pozdrawiam i do zobaczenia na trasie!

Może dziś na 14 Biegu Ulicą Piotrkowską 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz